Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facelle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facelle. Pokaż wszystkie posty

Empties #8

Witajcie :)

Dziś postraszę Was pustymi opakowaniami! :)
Co miesiąc mam naprawdę niezłą frajdę, kiedy zaglądam do pudła ze zużyciami i fotografuję wykończone produkty. Mam wtedy wrażenie, że jest jakaś płynność w moich kosmetycznych zapasach i pomimo tego, że wciąż kupuję, coś także wyrzucam ;)


1. Equilibra, szampon aloesowy - włosowy ulubieniec, już zaopatrzyłam się w kolejne opakowania :) KLIK
2. Facelle - jeden z podstawowych produktów w mojej łazience, służy wg celu i do włosów
3. Facelle w piance - nowość, oczywiście musiałam spróbować, nie byłabym sobą ;) Jestem na nie, męczyło mnie wielokrotne naciskanie pompki, żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Do mycia twarzy powinien być fajny, ale ja go do tego nie używam.
4. Be Beauty, płyn micelarny. Standardowo już ;) KLIK


5. Yves Rocher, żel pod prysznic Retropical - miły w użytku produkt o ładnym, świeżym zapachu. Było nam razem przyjemnie pod prysznicem ;)
6. Anida, krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia - ulubiony krem, mam go zawsze w domu, ostatnio w samym salonie naliczyłam 3 rozpoczęte tubki ;) To chyba o czymś świadczy? :) KLIK
7. Marks& Spencer, mydło do rąk różane - zapach miało śliczny, ale wszystko inne bez szału, ot mydło w płynie. Bardzo szybko się skończyło - 200 ml wystarczyło na niecałe 2 tygodnie.
8. Nivea, antyperspirant w kulce Fresh Natural - nie było mojej ulubionej wersji Dry Comfort, wzięłam więc tę. Nigdy więcej ;) Pachniała męsko, ale brzydko i bardzo się ucieszyłam, kiedy się skończyła.


9. Donegal, zmywacz do paznokci w żelu - moje odkrycie sprzed 2 miesięcy. Świetny zmywacz, który nie śmierdzi, czuć nawet to reklamowane mango. Musiałam nauczyć się go obsługiwać - trzeba chwilkę przytrzymać palec na waciku ze zmywaczem. Zmywa wszystko, jest wydajny i zdecydowanie uprzyjemnia proces zmywania lakieru. Kolejna butelka już w użyciu :)
10. Iwostin, woda termalna. Męczyłam te 50 ml chyba przez pół roku. Używałam do zwilżania glinki na twarzy. Woda wręcz pluła mocno kroplami, aplikacja była nieprzyjemna. Nigdy więcej... Bye bye, Iwostin!
11. Klorane, szampon na bazie wosku z magnolii. Próbka 100 ml wystarczyła na kilka użyć, nie był zbyt wydajny. Dobrze się pienił, nie zauważyłam nic specjalnego.
12. La Roche Posay, fizjologiczna pianka do mycia twarzy. Kupiona za grosze na allegro, służyła mi do porannego oczyszczania twarzy. Dobrze myła, ale nie była zbyt wydajna i nie podobał mi się zapach. Wróciłam już do mojej ulubionej pianki Caudalie.


 Biotherm Biosource, tonik do twarzy. Próbka 30 ml. Bez rewelacji, miał alkoholowy zapach.
13. Baza kremowa ze sklepu z półproduktami - dostałam ją kiedyś jako gratis do zakupów, nie wiedziałam, co to i zużyłam do peelingu ;)
14. Chanel, Vitalumiere Aqua, podkład o magicznych właściwościach, było mi autentycznie smutno, kiedy się skończył :( KLIK
15. Decubal, krem pod oczy. Zwykły nawilżacz, nic szczególnego. KLIK


Tutaj próbki - maska oczyszczająca Caudalie, w której się totalnie zakochałam po tej próbce i pełnowymiarowe opakowanie jest już u mnie, krem do rąk Caudalie, który genialnie sprawdza się w pielęgnacji skórek, też mam już pełnowymiarowe opakowanie. Ostatnia próbka to ujędrniający żel pod oczy z JMO - dzięki Megdil, która wiedziała, że rozważam zakup, mogłam wypróbować ten żel, niestety nie przypadł mi do gustu.Próbka 1 ml wystarczyła mi na 4 dni używania rano i wieczorem. Bardzo szybko się wchłaniał, odczuwałam potrzebę nałożenia jeszcze czegoś, nieprzyjemnie ściągał skórę wokół oczu, na pewno się na niego nie zdecyduję.


Próbki z It's Skin - kremy wodne. Bardzo miło używało mi się tych kremów, używałam ich jako serum po toniku, jedna saszetka wystarczała na 5 dni porannego stosowania. Zdecydowałam  już, że jedno z nich zagości w mojej łazience za niedługo :) Próbka serum nawilżającego z Lieraca też była niczego sobie, ale produkt był dość wodnisty, więc raczej nie zdecyduję się na zakup.


Ostatnia garść próbek, z tej gromadki nic mnie szczególnie nie zaskoczyło. Shiseido to były płatki pod oczy nasączone retinolem, użyłam ich w wieczór przed obroną, skóra wokół oczy była przyjemnie nawilżona :) 



Uff, to już wszystko. Choć nie ma tego tak dużo, jak poprzednio, ja jestem zadowolona :)
Jak Wam poszło w tym miesiącu?

Empties #7

Cześć! :)

Pora na comiesięczny post o zużyciach. Poszło mi nadzwyczaj dobrze, jestem z siebie bardzo zadowolona :) W zasadzie miałam niemałą niespodziankę, zaglądając do pudła kilka dni temu, bo nie sądziłam, że zużyłam aż tyle :) Przynajmniej mam miejsce na nowe nabytki, które chętnie przygarniam [ Łowczyni Promocji to ostatnio moje drugie imię ;) ].


1. Caudalie, woda winogronowa - odkrycie lata, ratowała mi skórę [ dosłownie! ] w największe upały, łagodziła podrażnienia i działała jak kompres na przemęczone oczy. Kto jeszcze o niej nie czytał, ten KLIK!
2. Caudalie, pianka do mycia twarzy - kolejny cudowny kosmetyk firmy, znakomicie zmywa sen z twarzy, jest łagodny dla oczu i mega wydajny. KLIK
3. Bandi, Young Care, krem złuszczający na noc - krem, do którego powracam regularnie, to opakowanie zostało mi jeszcze z zimy, wystarczyło na miesiąc stosowania. Na pewno do niego wrócę, bo daje zauważalne efekty - rozjaśnia cerę, minimalizuje powstawanie niedoskonałości.
4. Błoto z Morza Martwego - podrażniacz, jakich mało, już się nie spotkamy, błota omijam szerokim łukiem... O naszych perypetiach można przeczytać tu - KLIK
5. Caudalie, krem sorbet nawilżający - najlepszy nawilżacz ever, ta miniaturka 10 ml wystarczyła mi na ponad pół miesiąca używania. Pełnowymiarowe opakowanie już rozpoczęte :)


6. Be Beauty, micelarny żel nawilżający do mycia i demakijażu twarzy - n-te opakowanie ulubionego żelu.
7 i 8. Be Beauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - jak wyżej :)
9. Lirene, tonik nawilżająco oczyszczający - świetny produkt tonizujący, nie ściągał skóry, miał śliczny zapach, na pewno jeszcze go kupię :)


10. Kamill, żel pod prysznic Mleczko cytrynowe - miałam go chyba pół roku, nie mogłam zużyć przez zapach... Na pewno nie wrócę do tej wersji, bo zapach był męczący...
11. Isana Med, żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym - świetny, tani i wydajny żel o mega owocowym zapachu. Pisałam o nim tu - KLIK
12. Dr Beta, rozmarynowa odżywka do włosów - wiązałam z nią duże nadzieje i niestety przeliczyłam się... Niewydajna, nie robiła żadnych czarów z moimi włosami... Pisałam o niej tu - KLIK
13. Facelle - jak co miesiąc :))


14. Farmona, Herbal Care, krem do stóp Siemię Lniane - porażka, nie ma sensu pisać dwa razy tego samego, więc zapraszam na wpis u Esów, Floresów - KLIK
15. Shauma, suchy szampon Świeżość Bawełny - całkiem przyjemny, drogeryjny suchy szampon, spodobał mi się jego zapach. Niestety dość niewydajny, bo 150 ml wystarczyło mi na półtora miesiąca stosowania jedynie do grzywki. Nie wykluczam jednak ponownego zakupu, jeśli znajdę go na promocji, bo polubiłam zapach :)
16 i 17. Nivea, dry comfort, ulubione kulki :)


18.Bath & Body Works, Cherry Blossom body lotion - balsam do ciała o ślicznym zapachu, który niestety doprowadził do uczulenia na mojej skórze :( Pisałam o nim więcej tutaj - KLIK
19. Green Pharmacy, olejek łopianowy z olejem arganowym - niestety nic nie zdziałał z moimi włosami... Pisałam o nim - KLIK
20. L'Occitane, delikatne mleczne mydło z masłem shea - dostałam je od Agaty, która smaruje i bardzo nam dobrze razem było :) Małe mydełko wystarczyło na prawie miesiąc mycia rąk, ślicznie pachniało i nie wysuszało rąk.
21. Schwarzkopf, BC Oil Miracle - 5 ml olejku wystarczyło na ponad miesiąc wcierania w końcówki, całkiem przyjemny produkt.
22. Gąbka konjac - od maja nieprzerwanie towarzyszyła mi w porannym myciu twarzy, zadomowiła się już na stałe w mojej łazience, nowy egzemplarz już w użyciu :)


23. Max Factor, Clum Defy - maskara, która miała humory. Raz wyglądała całkiem fajnie na rzęsach, a raz je sklejała i było fu. Nie wrócę, nie polecam...
24. Cashmere, baza pod cienie - nie zużyłam nawet 1/4, a zrobiła się twarda i glutowata, ale sprawdzała się całkiem nieźle.
25. Herome Extra Strong, odżywka do panzokci - fajnie działała i rzeczywiście wzmocniła panzokcie, może jeszcze kiedyś do niej wrócę. Gęstnieje pod koniec buteleczki.
26. Delia Onyx, odżywiająca baza pod maskarę - nie zauważyłam odżywiania, ale fajnie sprawdzała się w duecie z Clump Defy.
27. Missha, Perfect Cover BB Cream - pierwszy azjatycki bebik, który zamówiłam i bardzo go lubiłam :) Świetnie stapiał się ze skórą i dawał naprawdę niezłe krycie.
28. Mishha, Signature Wrinkle Filler BB Cream - próbka, która wystarczyła na 3 użycia - niestety za każdym razem krem mnie zapychał :( Szkoda, bo miałam wielką ochotę na pełnowymiarowe opakowanie..


No ja się cieszę, że udało mi się tyle rzeczy pożegnać, mam przynamniej trochę miejsca na nowe ;)
Miałyście coś z moich zużyć? Jak Wam poszło w tym miesiącu ?

Empties #6

Hej :)

Sierpniowe zużycia są całkiem niezłe, muszę przyznać :) Na początku opornie mi szło, ale okazało się, że jest nieźle i jednak zrobiło się trochę miejsca na nowe kosmetyki :)
Zyżyłam łącznie 24 kosmetyki :)

Jeśli pisałam o danym kosmetyku na blogu, kliknięcie w jego nazwę przeniesie Was do odpowiedniego wpisu :)


1. Mrs. Potters - Balsam aloes+jedwab był świetną odżywką do codziennego stosowania - gęstą, wydajną i naprawdę opłacalną - za 500 ml odżywki płacimy niecałe 10 zł. Zdecydowanie ulubieniec :)
2. Balea, odżywka kokos+tiare jeszcze z majowego niemieckiego zamówienia - nie przypadł mi do gustu zapach tej serii, odżywka trochę obciążała włosy, za to ładnie radziła sobie z opanowaniem baby hair na mojej głowie.
3. Balea, szampon kokos+tiare, również z majowego zamówienia - w duecie z odżywką niestety dość obciążał mi włosy, ale całkiem ładnie się pienił i był wydajny - chętnie wypróbuję inne szampony Balei :)


4.Anatomicals,żel pod prysznic różano - jaśminowy- jeden z moich ulubionych żeli, kocham go za zapach i pewnie jeszcze się spotkamy :)
5 i 6 - Facelle - do wszystkiego, jak zawsze :)
7.Organique, Pianka do mycia ciała Pomarańcza - moje bardzo pozytywne odkrycie - pianka jest nieprzeciętna, ma genialny zapach i świetnie myje - polecam przeczytać recenzję :)
8. Equilibra, modelujący peeling do ciała - kolejny świetny produkt, z mojej ostatnio ulubionej firmy, zdzierak jakich mało, pozostawia na skórze miłą natłuszczającą warstewkę, mam już kolejno opakowanie!


9. Yves Rocher, suchy olejek do ciała Monoi de Tahiti - olejek o boskim zapachu wakacji i beztroski, u mnie się fajnie sprawował, jedyne co jest w nim nietrafione, to opakowanie.
10. Green Pharmacy, masło do ciała Olej arganowy i Figi - świetny zakup, bardzo polubiłam się z tym masłem o niebanalnym zapachu. Nie ma parafiny i widocznie nawilża skórę :)
11. Equilibra, aloesowy balsam do ciała - miły i lekki balsam do ciała, łądnie pachniał i szybko się wchłaniał, bez parafiny. Łagodził podrażnienia po goleniu.
12. Nivea, dezodorant w kulce Dry Comfort - ulubiony od wielu miesięcy, kolejny już w użyciu.


13. Nuxe, krem pod oczy Prodigieux - krem o lekkiej konsystencji o cudownym zapachu słynnego suchego olejku. Świetnie nawilżał skórę pod oczami i łagodził podrażnienia.
14. Palmer's, żel do mycia twarzy - bardzo wydajny żel w wygodnym opakowaniu, dobrze mył, ale niestety podrażniał oczy.
15. Alterra, chusteczki oczyszczające z aloesem - moje ulubione, stosowane zamiast toniku o porankach.
16. Be Beauty, płyn micelarny - ulubiony, wiadomo :)


17. Vichy, emulsja matująca z filtrem - ulubiony letni filtr, świetnie chronił cerę i ją matowił.
18. Chloe, perfumy - cudo! Mam nadzieję, że kiedyś do nich wrócę :)
19. Essence, zmywacz do paznokci, jak co miesiąc ten sam :)
20. olej rycynowy - dodawany do masek włosowych i samorobionych peelingów


21. Inglot, cień do powiek 330 matte, idealny cielisty cień, używałam go codziennie do makijażu, wystarczył chyba na rok ;)
22. Poshe, top coat wysuszający, świetny produkt do szybkiego wysuszania paznokci, wystarczył mi na ponad pół roku [ maluję paznokcie średnio 2 razy w tygodniu ], potem zgęstniał i nawet Seche Restore nie pomogło ;) Myślę, że jeszcze do siebie wrócimy :)
23. Caudalie, pomadka ochronna - świetny produkt do ust o naturalnym składzie, genialnie odżywiający usta. Jedyny minus to totalna niewydajność - opakowanie starcza na miesiąc :(
24. Yes to Blueberries, roll on rozświetlający pod oczy - produkt GENIALNY! Używałam go codziennie przez równy rok, bardzo zmniejszył moje cienie pod oczami i codziennie rano budził moje oczy metalową kuleczką. Jesli znajdę go jeszcze na promo w Sephorze, na pewno kupię :)




Próbki: kremy z Caudalie jak zwykle na plus, ale ich krem koloryzujący nie jest dla mnie - robi mi totalną marchewkę na twarzy... Zachwyciła mnie maska do twarzy nawilżająca od NUXE'a. Czaję się na jej pełnowymiarowe opakowanie, bo naprawdę mnie zaskoczyła tym, jak poradziłą sobie z podrażnieniem skóry twarzy po błocie z Morza Martwego [ tak, znów mnie uczuliło... ] Vichy wypadło bardzo przeciętnie - przez pół miesiąca używałam Idealii rano, a Aqualii na noc - nie zauważyłam żadnej zmiany, przynajmniej mnie po nich nie wysypało ;)


Jak tam Wasze denko?
Znacie coś z moich zużyć?


P.S. Dziś udało mi się odpisać na Wasze komentarze spod trzech ostatnich notek, więc jeśli chcecie, zapaszam do dalszej rozmowy pod tamtymi postami :)

Empties #5

Witajcie w sierpniu! :)

Czas na zużycia ostatniego miesiąca. Jestem z siebie zadowolona - do kosza wędruje aż 37 pustych opakowań i kilka próbek :) Ostatnio dość nieźle idzie mi zużywanie, ciekawe, jak to będzie w sierpniu.

Ja osobiście bardzo lubię pisać oraz czytać u Was takie zużyciowe posty. Dla mnie jest to fajne podsumowanie każdego miesiąca :) Jeśli jest na blogu recenzja któregoś produktu i macie ochotę ją przeczytać, wystarczy wystarczy kliknąć w nazwę :)


1. Batiste, suchy szampon Tropical, 400 ml - ta wielka butla byłą ze mną przez kilka ładnych miesięcy i często ratowała grzywkę :) Na pewno powrócę do tego szamponu :)
2. Equilibra, aloesowy szampon do włosów, 250 ml - moje odkrycie szamponowe, dodatkowo bardzo wydajne - to opakowanie starczyło mi na ponad półtora miesiąca codziennego używania :) Kolejny już pod prysznicem!
3. Anna, odzywka pokrzywowa, 200 ml - wcierka, której niestety nie używałam systematcznie i po połowie opakowania wylałam, bo dziwnie zmieniła kolor...
4. Beauty Formulas, Avocado Treatement Wax, 500 ml - maska do włosów, z któą się nie polubiłam. Pachniała chemicznie, dość obciążała włosy i niestety była wydajna. na opakowaniu jest informacja, że wystarcza na 10 aplikacji, u mnie było to 2 razy tyle, niestety... 


5. Oilmedica, maska i dżywka do włosów, 200 ml - genialna mieszanka olejów do włosów. To jest moje pierwsze opakowanie, starczyło mi na ponad 7 miesięcy [ ! ] W użyciu jest już kolejne :)
6. Macadamia, Healing Oil Treatement, 10 ml - świetny olejek do pielęgnacji włosów, ja nakładałam go głównie na końcówki. Przyspieszał czas suszenia włosów i ślicznie je nabłyszczał i chronił przed ciepłem. Taka mała buteleczka starczyła mi na 4 miesiące bardzo częstego używania, na pewno się zaopatrzę w kolejną przy wizycie u mojej fryzjerki :)
7. Sephora, szampon o zapachu Monoi Tiare, 200 ml - szampon, który kupiłam wieki temu dla zapachu. Na włosy użyłam go raz, strasznie je splątał i podsuszył. Zużyłam do pędzli, przynajmniej ładnie pachniały ;)
8. Artego, dream repair lotion, 8 ml - próbka dołączona do glossyboxa, wystarczyła na jedno użycie na włosy, nic z nimi nie zrobiła...
9. Klorane, suchy szampon na bazie mleczka z owsa, 50 ml - niestety nie mam opinii, bo użyłam go raz i po prostu wyparował z buteleczki :/ szkoda, bo byłam go ciekawa...


10. Synergen, pianka do mycia twarzy Sweet Touch, 175 ml - bleeeeh, jak na nią patrzę, bo mi źle - pianka nic nie robiła, smierdziała wstrętnie i uczulała oczy :/ Wyrzucam prawie całą...
11. Uroda, Melisa  tonik bezalkoholowy, 200 ml - świetny tonik, bardzo się z nim polubiłam i na pewno powrócę, zwłaszcza, że ma zapach, który przywodzi wspomnienia :)
12. Rival de Loop, preparat do demakijażu oczy, 100 ml - bardzo fajny zmywak do oczu, radzi sobie z cięższym makijażem, nie podrażnia oczy, jest dość wydajny i tani, czego chcieć więcej? ;)
13. Pearl Drops, pasta do zębów, 50 ml - miała dziwny smak, skończyła się po niecałych 2 tygodniach... Nie planuję powrotu ;)


14. Olejek jojoba, 15 ml - świetny olejek, dodawałam go do glinek, peelingów, mieszanki olejowej do paznokci, na pewno znów go kupię :)
15. Flos Lek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i aloesem, 15ml - niesamowicie lubię te żele z Flos Leku, to już moje n- te opakowanie pod rząd. Uważam, że każda wersja jest tak samo dobra, na pewno wrócę!
16.Clinique, tonik oczyszczający, 30 ml - uwielbiam ten tonik! Jest alkoholowy i ma dośc mozny zapach, ale genialnie oczyszcza skórę, od dawna poluję na dużą jego butlę w przystępnej cenie :)
17. Clinique, żel do oczyszczania twarzy, 30 ml - również bardzo lubię ten żel, ale jest wiele innych, tańszych, równie dobrych.
18. Siquens, krem przeciwko niedoskonałościom skóry, 30 ml - szalenie wydajny krem, który świetnie sprawdzał sie u mnie na dzień, trzymał w ryzach skórę, mniej było niespodzianek i dodatkowo fajnie nawilżał. Do powtórzenia!


19. Facelle, płyn do higieny intymnej Sensitive, 300 ml - uwielbiam go, to kosmetyk multifunkcyjny - ja używam go zgodnie z przeznaczeniam oraz do włosów. Łagodzi podrażnienia, świetnie zmywa oleje, wiem, że niektórzy używają go także jako żel pod prysznic i do mycia twarzy :) Kolejn eopakowanie już pod prysznicem :)
20. Avon, nawilżający żel do golenia, 150 ml - świetny żel o niebieskim zabarwieniu, który daje idealny poślizg maszynce i zostawia miłą gładką powłoczkę na nogach - są bardzo przyjemne w dotyku. To chyba jedyny produkt z Avonu, do którego wacam od dawna. Kolejne opakowanie pod prysznicem :)
21. Scottish Fine Soaps, Au Lait, kremowy żel pod prysznic, 100 ml - kiedyś miałam miniaturkę balsamu z tej serii w glossyboxie i bardzo mi się spodobał zapach. Kiedy napotkałam zestaw balsam + żel w TkMaxxie, nie wahałam się. Bardzo lubię zapach, jest trochę jakby mleczny. Działanie bardzo przeciętne, ale jeśli jeszcze gdzieś znajdę te kosmetyki, na pewno kupię :)
22. Avon, Foot Works, balsam chłodzący do stóp, 75 ml - porażka na całej linii - alkoholowy zapach, wysuszanie stóp, brak działania - a feee, nie zuzyłam nawet do końca...
23. Farmona, Tutti Frutti, peeling do ciała jeżyna malina, 120 ml - drogeryjny peeling o ciekawym, cierpkim zapachu. Fajnie zdzierał i ma pojemność w sam raz na wyjazdy - na taką okazję zakupię go ponownie :)


24. Essence, zmywacz do paznokci, 150 ml - mój ulubiony, kolejna butelka w użyciu :)
25. C- Thru Amethyst, 75 ml - woda perfumowana, którą znalazłam w domu rodzinnym pogrzebaną w szafie, chyba z czasów liceum jeszcze - posłużyła za odświeżacz powietrza w toalecie ;)
26.Nivea, Dry Comfort, dezodorant w kulce, 75 ml - ulubiony, nie zamienię na żaden inny :)


27. For Your Beauty, pędzel do pudru - byle co z Rosmanna, stracił kształt i drapał w twarz, jakiś relikt z czasów liceum ;)
28. Wibo, Extreme Lashes, tusz do rzęs, 8 ml - całkiem niezły tusz :)
29 i 30 - radełka do skórek
31. Chapstick - pomadka, która na początku składu ma 3 różne parafiny...No i nie pachniała za ładnie.. Nawet nie doszłam do połowy sztyftu.



32. Sok z aloesu, 1 l - początkowo chciałam go dodawać do masek do włosów, ale skończyło się na tym, że piłam go codziennie ze szklanką wody. Mam już kolejną butlę - fajnie wpływa na przemianę materii i odporność - moje alergie mniej mi dokuczają :)
33 i 34 - płatki kosmetyczne
35 - Wilkinson, różowa maszynka do golenia - bardzo je lubię, są długo ostre :)


36. Purederm, kuracja rozświetlająco - regenerująca - ampułka + materiałowa maska na twarz - jedyne, co zapewniła, to kupę śmiechu - jak mnie mój Chłopak zobaczył, to prawie się popłakał ;)
37. Marion, głęboko oczyszczające płątki na nos - niestety nic nie udało im się wyciągnąć z noska ;)

Reszta: Próbki kremów z Vichy i Organique - bez zachwytów, pasta Colgate i serum z YSL - okej. 3 małe tubeczki to próbki kremów z Caudalie - serum rozjaśniającego i nawilżającego kremu - sorbetu. W tym ostatnim zakochałam się totalnie i jestem w trakcie zbierania funduszy na pełnowymiarowe opakowanie :) Warto dodać, że 2 próbki tego kremu sorbetu, każda po 3 ml,  wystarczyły mi na 10 dni używania!



To już koniec, mam nadzieję, że wytrwaliście?
Znacie coś z moich zużyć?
Jak Wam poszło w lipcu?



Empties #4

Cześć :)
Dziś pustaki z czerwca :)



Udało mi się zużyć 26 kosmetyków pełnowymiarowych i garść próbek - no jestem z siebie dumna, bo nie spodziewałam się, że zużyję 5 rzeczy, a co dopiero 26 ;)
Wiadomo, większości rzeczy nie zyżyłam w samym czerwcu, ale i tak jestem z siebie zadowolona.


1. Tołpa, wyszczuplający krem - żel antycellulitowy. Nie robił nic, miał nieprzyjemną konsystencję, nie chciał się wchłaniać. Bardzo wydajny, nie mogłam go skończyć ;)
2. Tołpa, wygładzający balsam odżywczy do ciała. Niby fajny balsam, całkiem nieźle mi się go używało, szybko się wchłaniał, delikatnie pachniał, ale nie kupię go więcej ze względu na parafinę na samym początku składu...
3. Balea, basam do ciała Brazil Mango - świetny lekki balsam na ciepłe dni o boskim zapachu, pisałam o nim więcej TUTAJ. Szybko się wchłaniał i delikatnie nawilżał, chętnie bym go ponownie zakupiła :)
4. Balea, żel pod prysznic Fiji Passionfruit - genialny zapach żelu, dla mnie jak sok multiwitamina. Wydajny, fajnie się pienił i sprawiał frajdę zapachem, więcej o nim TUTAJ.


5. Organique, balsam do ciała z masłem shea - całkiem przyjemny produkt, choć do ciała użyłam go tylko kilka razy, bo bardzo długo się wchłaniał i zostawiał tłustą warstewkę. W dużej części zużyłam go jako dodatek do peelingów homemade :)
6. ZSK, korund mikrodermabrazja - moja alternatywa dla peelingów sklepowych do twarzy. Niesamowicie wydajny, to opakownaie używałam przez ponad rok [ !! ], uwielbiam :)
7. ZSK, peeling z nasion malin - fajny, używałam czasem do twarzy, ale miał za duże drobinki, więc głównie dodawałam go do peelingów homemade.


8. Lirene, żel + oliwka pod prysznic, bardzo fajny żel o ślicznym, świeżym zapachu bawełny, pisałam o nim TUTAJ
9. Facelle, płyn do higieny intymnej - świetny uniwersalny kosmetyk, ja używałam go zgodnie z przeznaczeniem oraz do wstępnego mycia włosów - uwielbiam, kolejna butelka już z użyciu :)


10. Anatomicals, mydło do rąk mandarynkowo grejfrutowe - zwykłe mydło do rąk w płynie o bajecznym zapachu prawdziwych mandarynek i grejfruta, miałam 2 opakowania i na pewno powrócę do tego zapachu!
11. Be Beauty, delikatny krem myjący - bardzo przyjemny żel do twarzy, podobała mi się jego kremowa konsystencja i zapach, lubię tak samo jak wersję micelarną, którą już opisywałam.
12. Avon, Foot Works, dezodorant do stóp - cudów nie było, męczyłam się z nim od zeszłego lata...
13. Nivea, dezodorant w kulce Stress Protect - całkiem fajny, ale nie odpowiadał mi zapach, wróciłam już do ukochanej wersji Dry Comfort :)
14. Essence, zmywacz do paznokci, ten fioletowy - ulubieniec od wielu miesięcy, co miesiąc kończę jedną buteleczkę :)


15. Isana, krem do ciała kakaowy- ulubieniec do kremowania włosów, to już chyba  zużyte opakowanie. Jedno takie starcza mi na ok 6-7 aplikacji na całe włosy.
16. Biooil, Olej kokosowy - świetny, jak to olej kokosowy ;) ten pachniał prawdziwymi kokosami, a zapach zostawał na skórze. Dodawałam go także do peelingów homemade :)


17. Tołpa, Dermo face Hydrativ - krem do twarzy nawilżający. Niestety podrażnił mnie na twarzy, więc stosowałam go do szyi i stóp. Na pewno nie kupię.
18. Anida, krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia - ulubiony krem do rąk, mam już kolejne opakowania - jedno w zapasie, jedno w użyciu :) Ja kupuję je w mojej Naturze.
19. Anatomicals, krem do twarzy - zupełnie mi nie podszedł, miał parafinę i inne złe rzeczy w składzie, wykończyłam go do szyi.
20. Carea, płatki kosmetyczne - ulubione, bo tanie, z Biedronki ;)
21. Colgate, Max White, pasta do zębów - częsty zakup, na pewno do niej wrócę.
22. Alterra, chusteczki odświeżające- moje ulubione, do tonizowania twarzy, kolejne opakowanie mam już w zapasie :)


23. Palmers, Line Smoothing Eye Cream - naprawdę świetny krem pod oczy, wydajny [ miałam go prawie 3 miesiące ] i warty uwagi, więcej o nim pisałam TUTAJ

Próbki: zapach Diora, Dior Addict Delice, nie mój, próbka olejku suchego z NUXE, któa przekonała mnie do siebie i mam już duże opakowanie, mus do mycia twarzy z Biothermu, nie polubiła, się z nim, miniatura żelu pod prysznic z Lieraca - spodobała mi się, może kupię duże opakowanie i odzywka do włosów z Phyto - bez szału.


24. Bioderma, Sensibio H2O, płyn micelarny - kultowy już produkt, porównywałam go z Biedronkowym TUTAJ
25. La Roche Posay, Effaclar Duo - uwielbiam od lat, zawsze pomaga na niedoskonałości, na penwo kupiękolejną tubkę.
26. Rimmel, Stay Matte, puder - badzo wydajny i trwały puder matujący.

Próbki: zestaw 3 kroki Clinique [ 4 próbki żelu, 4 toniku i 4 kremu ], pojedyncze saszetki, z których nic mnie nie zachwyciło na tyle, żeby rozważać pełnowymierowy produkt.


Podsumowując:
Po 3 nieprzyjemnych spotkaniach z Tołpą raczej nie będę kontynuować znajomości, bardzo mnie te produkty wykończone w czerwcy zraziły do marki...
Bardzo cieszę się, że odkryłam suchy olejek NUXE, ostatnio bardzo odpowiada mi ta forma kosmetyku :)
Balea zdecydowanie uprzyjemniała moje łazienkowe pobyty, na pewno chcę jeszcze :)


Ufff, uporałam się z tym!
Jestem w tym miesiącu bardzo zadowolona ze swoich zużyć, dajcie znać, jak u Was poszło.
Znacie, używacie coś z wymienionych powyżej?

Zdobycze czerwcowe #2

Cześć :)

Dziś mam Wam do przedstawienia drugą [ już ostatnią! ] część kosmetycznych zdobyczy z tego miesiąca. Wczoraj pokazywałam Wam część pierwszą, a w niej zdobycze z rozdań, któe jakimś cudem wygrałam i moje lakierowe nabytki + zakupy z Yves Rocher.
 Wiem, że jest tego wszystkiego dużo w czerwcu, ale wiecie co? Dobrze mi z tym i jakoś nie mam zamiaru mieć wyrzutów sumienia z tego powodu :) Niektóre rzeczy były mi potrzebne, inne nie, ale cóż, taki los kosmetykoholiczki ;P

Nie przedłużając, na pierwszy ogień idą zestawy kosmetyczne:


W okresie wakacyjnym wiele firm wypuszcza zestawy z miniaturkami wyjazdowymi swoich produktów. Tak poznałam kilka lat temu serię 3 kroków Clinique i mam sentyment do takiego testwania produktów :)
Pierwszy zestaw to pełnowymiarowy suchy olejek NUXE 50 ml, miniatura suchego olejku z drobinkami i kremu do twarzy. Ten zestaw dostałam od Babci na urodziny :)
Drugi zestaw to nowość sprzed 2 dni - zestaw mniaturowych produktów Clarins dla cery po 20 roku życia. Zawiera żel do mycia twarzy, tonik i krem. Podobają mi się pomarańczowe opakowania :)
Trzeci zestaw to kupiony już chwilę temu zestaw Biotherm, podobnie jak wyżej mamy tonik, żel do mycia twarzy i krem. Żel właśnie wykańczam, ale nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia.



Produkty z Equilibra były prezentem urodzinowym od Mamy. Wybrałam peeling solny do ciała [ ma aż 600 ml! ] oraz aloesowy szampon, którego pierwszą butelkę właśnie kończę i wiem, że na długo pozostanę mu wierna :)
Masło do ciała Green Pharmacy kupiłam z musu, bo skończyły mi się wszystkie balsamy [ tak, to możliwe ;) ], a on był jedynym produktem z Naturze, nie zawierającym parafiny.



Krem do rąk Anidy [ mają nową szatę graficzną ] kupiłam na zapas, bo wolę być ubezpieczona.
Krem do stóp z Avonu dostałam od Mamy, łądnie pachnie, ale neistety nic nie robi ze stópkami. 
Peeling Farmony Tutti Frutti o zapachu jeżynowym skusił mnie w drogerii niską ceną [ 5 zł ] i małą, wyjazdową pojemnością. Jak na drogeryjny peeling jest całkiem niezły, ale wiem, że więcej go nie kupię - wolę robić swoje własne peelingi ;)
Nawilżająca dwufazowa mgiełka do ciała z Avonu to też podarunek od Mamy, całkiem przyjemny spray, zostawia miłą, nietłustą powłoczkę na ciele. Lubię go stosować na ogolone nogi.
Balsam do ciała Pharmaceris z filtrem 50 to dla mnie mus w słoneczne miesiące. Stosuję go codziennie głównie na ramiona, bo mam tam dużo przebarwień i pieprzyków, które nalezy chronić. Jeśli odsłaniam więcej ciałka, smaruję się cała.



Balsam aloesowy do włosów Mrs. Potters był na mojej liście od wielu tygodni, w końcu udałomi się go zdobyć i nie żałuję, bo bardzo się polubił z moimi włosami.
Płyn do higieny intymnej Facelle to mój wypróbowany ulubieniec, używam zgodnie z przeznaczeniem jak i do włosów.
Kokosowa mgiełka do ciała Fruttini to fanaberia, powąchałam tester i spodobał mi się zapach. Mgiełka idealnie się sprawdziła w upały.



Żel do mycia twarzy Palmers'a miałam ochotę wypróbować odkąd poznałam ich ofertę pielęgnacji twarzy, mam nadzieję, że się sprawdzi. Jeszcze czeka na swoją kolej.
Pasta do zębów Pearl Drops - spodobałomi się jej pastelowe opakowanie ;) sama pasta taka sobie.
Odżywka do paznokci Herome Extra Strong - kuracja do stosowania przez 2 tygodnie. U mnie sprawdziła się dość dobrze, paznokcie już mi się nie rozdwajają, ale nie zauwazyłam przyspieszenia wzrostu płytki, na co miałam nadzieję.



Szczoteczka do mycia twarzy z Sephory - zaciekawiła mnie w sklepie i kupiłam ją podczas promocji -40%, zapłaciłam za nią trochę ponad 20 zł. Było warto, nie wyobrażam sobie już wieczornego oczyszczania twarzy bez niej.



Bronzer Honolulu z W7 kupiłam za 6 zł na blogowej wyprzedaży, wciąż się docieramy, bo nie jest mi łatwo nim operować. Duo bronzer + róż Sephora kupiłam także na promocji -40%, o ile róż ma dość duże złote drobinki i mi raczej nie pasuje, tak bronzer to strzał w 10 - ma idealny dla mnie kolor, jest matowy i prosty w obsłudze.
Granatowa kredka eyeliner z Sephory to też z wymiankowej promocji, bardzo się polbiłam z tym kolorem na powiece. A mini paletka z różem, 4 cieniami i 2 pomadkami to urodzinowy prezent od Sephory - muszę przyznać, że miły, bo idealny na wyjazdy :)


Znacie któryś z tych produktów?
Jak tam Wasze zdobycze z tego miesiąca? :)