Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klorane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klorane. Pokaż wszystkie posty

Empties #8

Witajcie :)

Dziś postraszę Was pustymi opakowaniami! :)
Co miesiąc mam naprawdę niezłą frajdę, kiedy zaglądam do pudła ze zużyciami i fotografuję wykończone produkty. Mam wtedy wrażenie, że jest jakaś płynność w moich kosmetycznych zapasach i pomimo tego, że wciąż kupuję, coś także wyrzucam ;)


1. Equilibra, szampon aloesowy - włosowy ulubieniec, już zaopatrzyłam się w kolejne opakowania :) KLIK
2. Facelle - jeden z podstawowych produktów w mojej łazience, służy wg celu i do włosów
3. Facelle w piance - nowość, oczywiście musiałam spróbować, nie byłabym sobą ;) Jestem na nie, męczyło mnie wielokrotne naciskanie pompki, żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Do mycia twarzy powinien być fajny, ale ja go do tego nie używam.
4. Be Beauty, płyn micelarny. Standardowo już ;) KLIK


5. Yves Rocher, żel pod prysznic Retropical - miły w użytku produkt o ładnym, świeżym zapachu. Było nam razem przyjemnie pod prysznicem ;)
6. Anida, krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia - ulubiony krem, mam go zawsze w domu, ostatnio w samym salonie naliczyłam 3 rozpoczęte tubki ;) To chyba o czymś świadczy? :) KLIK
7. Marks& Spencer, mydło do rąk różane - zapach miało śliczny, ale wszystko inne bez szału, ot mydło w płynie. Bardzo szybko się skończyło - 200 ml wystarczyło na niecałe 2 tygodnie.
8. Nivea, antyperspirant w kulce Fresh Natural - nie było mojej ulubionej wersji Dry Comfort, wzięłam więc tę. Nigdy więcej ;) Pachniała męsko, ale brzydko i bardzo się ucieszyłam, kiedy się skończyła.


9. Donegal, zmywacz do paznokci w żelu - moje odkrycie sprzed 2 miesięcy. Świetny zmywacz, który nie śmierdzi, czuć nawet to reklamowane mango. Musiałam nauczyć się go obsługiwać - trzeba chwilkę przytrzymać palec na waciku ze zmywaczem. Zmywa wszystko, jest wydajny i zdecydowanie uprzyjemnia proces zmywania lakieru. Kolejna butelka już w użyciu :)
10. Iwostin, woda termalna. Męczyłam te 50 ml chyba przez pół roku. Używałam do zwilżania glinki na twarzy. Woda wręcz pluła mocno kroplami, aplikacja była nieprzyjemna. Nigdy więcej... Bye bye, Iwostin!
11. Klorane, szampon na bazie wosku z magnolii. Próbka 100 ml wystarczyła na kilka użyć, nie był zbyt wydajny. Dobrze się pienił, nie zauważyłam nic specjalnego.
12. La Roche Posay, fizjologiczna pianka do mycia twarzy. Kupiona za grosze na allegro, służyła mi do porannego oczyszczania twarzy. Dobrze myła, ale nie była zbyt wydajna i nie podobał mi się zapach. Wróciłam już do mojej ulubionej pianki Caudalie.


 Biotherm Biosource, tonik do twarzy. Próbka 30 ml. Bez rewelacji, miał alkoholowy zapach.
13. Baza kremowa ze sklepu z półproduktami - dostałam ją kiedyś jako gratis do zakupów, nie wiedziałam, co to i zużyłam do peelingu ;)
14. Chanel, Vitalumiere Aqua, podkład o magicznych właściwościach, było mi autentycznie smutno, kiedy się skończył :( KLIK
15. Decubal, krem pod oczy. Zwykły nawilżacz, nic szczególnego. KLIK


Tutaj próbki - maska oczyszczająca Caudalie, w której się totalnie zakochałam po tej próbce i pełnowymiarowe opakowanie jest już u mnie, krem do rąk Caudalie, który genialnie sprawdza się w pielęgnacji skórek, też mam już pełnowymiarowe opakowanie. Ostatnia próbka to ujędrniający żel pod oczy z JMO - dzięki Megdil, która wiedziała, że rozważam zakup, mogłam wypróbować ten żel, niestety nie przypadł mi do gustu.Próbka 1 ml wystarczyła mi na 4 dni używania rano i wieczorem. Bardzo szybko się wchłaniał, odczuwałam potrzebę nałożenia jeszcze czegoś, nieprzyjemnie ściągał skórę wokół oczu, na pewno się na niego nie zdecyduję.


Próbki z It's Skin - kremy wodne. Bardzo miło używało mi się tych kremów, używałam ich jako serum po toniku, jedna saszetka wystarczała na 5 dni porannego stosowania. Zdecydowałam  już, że jedno z nich zagości w mojej łazience za niedługo :) Próbka serum nawilżającego z Lieraca też była niczego sobie, ale produkt był dość wodnisty, więc raczej nie zdecyduję się na zakup.


Ostatnia garść próbek, z tej gromadki nic mnie szczególnie nie zaskoczyło. Shiseido to były płatki pod oczy nasączone retinolem, użyłam ich w wieczór przed obroną, skóra wokół oczy była przyjemnie nawilżona :) 



Uff, to już wszystko. Choć nie ma tego tak dużo, jak poprzednio, ja jestem zadowolona :)
Jak Wam poszło w tym miesiącu?

Empties #5

Witajcie w sierpniu! :)

Czas na zużycia ostatniego miesiąca. Jestem z siebie zadowolona - do kosza wędruje aż 37 pustych opakowań i kilka próbek :) Ostatnio dość nieźle idzie mi zużywanie, ciekawe, jak to będzie w sierpniu.

Ja osobiście bardzo lubię pisać oraz czytać u Was takie zużyciowe posty. Dla mnie jest to fajne podsumowanie każdego miesiąca :) Jeśli jest na blogu recenzja któregoś produktu i macie ochotę ją przeczytać, wystarczy wystarczy kliknąć w nazwę :)


1. Batiste, suchy szampon Tropical, 400 ml - ta wielka butla byłą ze mną przez kilka ładnych miesięcy i często ratowała grzywkę :) Na pewno powrócę do tego szamponu :)
2. Equilibra, aloesowy szampon do włosów, 250 ml - moje odkrycie szamponowe, dodatkowo bardzo wydajne - to opakowanie starczyło mi na ponad półtora miesiąca codziennego używania :) Kolejny już pod prysznicem!
3. Anna, odzywka pokrzywowa, 200 ml - wcierka, której niestety nie używałam systematcznie i po połowie opakowania wylałam, bo dziwnie zmieniła kolor...
4. Beauty Formulas, Avocado Treatement Wax, 500 ml - maska do włosów, z któą się nie polubiłam. Pachniała chemicznie, dość obciążała włosy i niestety była wydajna. na opakowaniu jest informacja, że wystarcza na 10 aplikacji, u mnie było to 2 razy tyle, niestety... 


5. Oilmedica, maska i dżywka do włosów, 200 ml - genialna mieszanka olejów do włosów. To jest moje pierwsze opakowanie, starczyło mi na ponad 7 miesięcy [ ! ] W użyciu jest już kolejne :)
6. Macadamia, Healing Oil Treatement, 10 ml - świetny olejek do pielęgnacji włosów, ja nakładałam go głównie na końcówki. Przyspieszał czas suszenia włosów i ślicznie je nabłyszczał i chronił przed ciepłem. Taka mała buteleczka starczyła mi na 4 miesiące bardzo częstego używania, na pewno się zaopatrzę w kolejną przy wizycie u mojej fryzjerki :)
7. Sephora, szampon o zapachu Monoi Tiare, 200 ml - szampon, który kupiłam wieki temu dla zapachu. Na włosy użyłam go raz, strasznie je splątał i podsuszył. Zużyłam do pędzli, przynajmniej ładnie pachniały ;)
8. Artego, dream repair lotion, 8 ml - próbka dołączona do glossyboxa, wystarczyła na jedno użycie na włosy, nic z nimi nie zrobiła...
9. Klorane, suchy szampon na bazie mleczka z owsa, 50 ml - niestety nie mam opinii, bo użyłam go raz i po prostu wyparował z buteleczki :/ szkoda, bo byłam go ciekawa...


10. Synergen, pianka do mycia twarzy Sweet Touch, 175 ml - bleeeeh, jak na nią patrzę, bo mi źle - pianka nic nie robiła, smierdziała wstrętnie i uczulała oczy :/ Wyrzucam prawie całą...
11. Uroda, Melisa  tonik bezalkoholowy, 200 ml - świetny tonik, bardzo się z nim polubiłam i na pewno powrócę, zwłaszcza, że ma zapach, który przywodzi wspomnienia :)
12. Rival de Loop, preparat do demakijażu oczy, 100 ml - bardzo fajny zmywak do oczu, radzi sobie z cięższym makijażem, nie podrażnia oczy, jest dość wydajny i tani, czego chcieć więcej? ;)
13. Pearl Drops, pasta do zębów, 50 ml - miała dziwny smak, skończyła się po niecałych 2 tygodniach... Nie planuję powrotu ;)


14. Olejek jojoba, 15 ml - świetny olejek, dodawałam go do glinek, peelingów, mieszanki olejowej do paznokci, na pewno znów go kupię :)
15. Flos Lek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i aloesem, 15ml - niesamowicie lubię te żele z Flos Leku, to już moje n- te opakowanie pod rząd. Uważam, że każda wersja jest tak samo dobra, na pewno wrócę!
16.Clinique, tonik oczyszczający, 30 ml - uwielbiam ten tonik! Jest alkoholowy i ma dośc mozny zapach, ale genialnie oczyszcza skórę, od dawna poluję na dużą jego butlę w przystępnej cenie :)
17. Clinique, żel do oczyszczania twarzy, 30 ml - również bardzo lubię ten żel, ale jest wiele innych, tańszych, równie dobrych.
18. Siquens, krem przeciwko niedoskonałościom skóry, 30 ml - szalenie wydajny krem, który świetnie sprawdzał sie u mnie na dzień, trzymał w ryzach skórę, mniej było niespodzianek i dodatkowo fajnie nawilżał. Do powtórzenia!


19. Facelle, płyn do higieny intymnej Sensitive, 300 ml - uwielbiam go, to kosmetyk multifunkcyjny - ja używam go zgodnie z przeznaczeniam oraz do włosów. Łagodzi podrażnienia, świetnie zmywa oleje, wiem, że niektórzy używają go także jako żel pod prysznic i do mycia twarzy :) Kolejn eopakowanie już pod prysznicem :)
20. Avon, nawilżający żel do golenia, 150 ml - świetny żel o niebieskim zabarwieniu, który daje idealny poślizg maszynce i zostawia miłą gładką powłoczkę na nogach - są bardzo przyjemne w dotyku. To chyba jedyny produkt z Avonu, do którego wacam od dawna. Kolejne opakowanie pod prysznicem :)
21. Scottish Fine Soaps, Au Lait, kremowy żel pod prysznic, 100 ml - kiedyś miałam miniaturkę balsamu z tej serii w glossyboxie i bardzo mi się spodobał zapach. Kiedy napotkałam zestaw balsam + żel w TkMaxxie, nie wahałam się. Bardzo lubię zapach, jest trochę jakby mleczny. Działanie bardzo przeciętne, ale jeśli jeszcze gdzieś znajdę te kosmetyki, na pewno kupię :)
22. Avon, Foot Works, balsam chłodzący do stóp, 75 ml - porażka na całej linii - alkoholowy zapach, wysuszanie stóp, brak działania - a feee, nie zuzyłam nawet do końca...
23. Farmona, Tutti Frutti, peeling do ciała jeżyna malina, 120 ml - drogeryjny peeling o ciekawym, cierpkim zapachu. Fajnie zdzierał i ma pojemność w sam raz na wyjazdy - na taką okazję zakupię go ponownie :)


24. Essence, zmywacz do paznokci, 150 ml - mój ulubiony, kolejna butelka w użyciu :)
25. C- Thru Amethyst, 75 ml - woda perfumowana, którą znalazłam w domu rodzinnym pogrzebaną w szafie, chyba z czasów liceum jeszcze - posłużyła za odświeżacz powietrza w toalecie ;)
26.Nivea, Dry Comfort, dezodorant w kulce, 75 ml - ulubiony, nie zamienię na żaden inny :)


27. For Your Beauty, pędzel do pudru - byle co z Rosmanna, stracił kształt i drapał w twarz, jakiś relikt z czasów liceum ;)
28. Wibo, Extreme Lashes, tusz do rzęs, 8 ml - całkiem niezły tusz :)
29 i 30 - radełka do skórek
31. Chapstick - pomadka, która na początku składu ma 3 różne parafiny...No i nie pachniała za ładnie.. Nawet nie doszłam do połowy sztyftu.



32. Sok z aloesu, 1 l - początkowo chciałam go dodawać do masek do włosów, ale skończyło się na tym, że piłam go codziennie ze szklanką wody. Mam już kolejną butlę - fajnie wpływa na przemianę materii i odporność - moje alergie mniej mi dokuczają :)
33 i 34 - płatki kosmetyczne
35 - Wilkinson, różowa maszynka do golenia - bardzo je lubię, są długo ostre :)


36. Purederm, kuracja rozświetlająco - regenerująca - ampułka + materiałowa maska na twarz - jedyne, co zapewniła, to kupę śmiechu - jak mnie mój Chłopak zobaczył, to prawie się popłakał ;)
37. Marion, głęboko oczyszczające płątki na nos - niestety nic nie udało im się wyciągnąć z noska ;)

Reszta: Próbki kremów z Vichy i Organique - bez zachwytów, pasta Colgate i serum z YSL - okej. 3 małe tubeczki to próbki kremów z Caudalie - serum rozjaśniającego i nawilżającego kremu - sorbetu. W tym ostatnim zakochałam się totalnie i jestem w trakcie zbierania funduszy na pełnowymiarowe opakowanie :) Warto dodać, że 2 próbki tego kremu sorbetu, każda po 3 ml,  wystarczyły mi na 10 dni używania!



To już koniec, mam nadzieję, że wytrwaliście?
Znacie coś z moich zużyć?
Jak Wam poszło w lipcu?



Empties #3, czyli wyniki półtoramiesięcznego zużywania

Hej :)
Dziś podsumowanie moich zużyć. Ostatni taki wpis zrobiłam tuż przed przeprowadzką do nowego mieszkania, 15.04. Dziś mija więc równo półtora miesiąca od tamtej daty.
Myślę, że przez tak długi czas mogłam zużyć trochę więcej, ale niestety ze względu na moje przeskakiwanie od kosmetyku do kosmetyku [ mam 3 otwarte żele pod prysznic na raz ;) ] nie wyszło to za dobrze ;)
Do kosza wędruje 27 kosmetyków i 7 próbek.


1. Szampon Receptury Babuszki Agafii na łopianowym propolisie - świetny, wielki [ 600 ml ! ] produkt, który pomógł mi w walce z wypadającymi włosami, o reszcie jego zalet pisałam 2 dni temu TUTAJ

2. Balsam Receptury BabuszkiAgafii na kwiatowym propolisie - gapa ze mnie, zapomniałam go ustawić do zdjęcia ;) genialna odżywka do włosów o boskim zapachu kwiatów, ot już moja druga butla i na pewno nie ostatnia. Zachwycałam się nim TUTAJ

3. Szampon Garnier Ultra Doux z serii Sekrety Prowansji z morelą i olejkiem migdałowym - zużyłam pół butelki do mycia włosów, pozostałą połowę do mycia pędzli. Szampon jak na drogeryjny z SLSami był całkiem ok, miał śliczny, świeży zapach i dużą pojemność [ 400 ml ]. 

4. Green Pharmacy olejek łopianowy ze skrzypem polnym, przeciw wypadaniu włosów. Świetny produkt, bardzo wydajny, starczył na miesiąc codziennego używania, zahamował wypadanie włosów, zawdzięczam mu mnóstwo baby hair ^^, które pokazywałam TUTAJ


5. Olej kokosowy KTC, 500 ml. Zużywałam ten olej przez kilka dobrych miesięcy - na początku do olejowania włosów, potem zaczęłam go dodawać do własnoręcznie robionych peelingów. Męczyła mnie ta duża pojemność, bo niestety olej był bezzapachowy :( Teraz używam oleju kokosowego z zapachem i coś czuję, że to będzie wielka miłość ;)

6 + 7. Odżywka lniana do włosów Farmona Herbal Care. Moja ukochana odżywka, lekka, świetnie działa, ma ładny zapach i niską cenę, więcej o niej pisałąm TUTAJ

8. Spray nabłyszczający do włosów Klorane. Porażka, nie robił kompletnie nic na plus, obciążał włosy, psikałam nim włosy na noc, przynajmniej łądnie pachniał. Bardzo nie chciał się skurczybyk skończyć ;) Żaliłam się na niego TUTAJ


9. Kremowa emulsja do higieny intymnej rumiankowa Farmona Herbal Care - bardzo fajny, delikatny produkt o ładnym zapachu rumianku. Bardzo wydajny, funkcjonalne opakowanie z pompką.

10. Stymulujący piling do ciała Home Spa z Pat&Rub - miniaturka 50 ml z jakiegoś Glossyboxa, bardzo fajny peeling, mocny zdierak, zostawia na skórze film, tak że nie potrzeba już się balsamować po jego użyciu. Wystarczył mi na 3 użycia.

11. Dezodorant Rexona w sztyfcie - zwyklaczek, dobrze chronił, jednak wolę kulki Nivea.


12. Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu Be Beauty - świetny produkt, każdemu znany, pisałąm o nim więcej TUTAJ. W zapasie mam już 7 butelek :)

13. Łagodny  żel oczyszczający do skóry tłustej lub trądzikowej Avene - świetny, bardzo wydajny żel do mycia twarzy, znakomicie oczyszczał, ładnie pachniał. Jeśli znów znajdę go na promocji [ za 300 ml zapłąciłam ok 28 zł ], chętnie wrócę.

14. Hydrolat z zielonej herbaty NatyrVitChem - bardzo fajny, hydrolat, nadawał się do tonizowania twarzy albo spryskania jej w ciągu dnia. Lubię zapach zielonej herbaty, ale ten tutaj był zbyt mocny, taki trochę chemiczny, więc nie powrócę.



15. Mydło do mycia dłoni grefjfut i mandarynka Anatomicals - zwykłe mydło do rąk, dość gęste, ale o BOSKIM zapachu prawdziwego grejfruta i mandaryny :D Mam jeszcze jedno takie w kuchni i będzie smutno, jak się skończy ;)

16. Odżywczy krem do rąk suchych i zniszczonych Bioderma - kupiłam w aptece za ok 10 zł na promocji, byłam ciekawa, jak się sprawdzi Biodermowy krem do rąk. Niestety ma bardzo rzadką konsystencję i dość długo się wchłania. Męczyłam go od zimy, nie pomagał na przesuszone łapki.

17. 2x5 balsam do paznokci Herba Studio - świetny produkt, pomógł mi z przesuszonymi skórkami, wcierałam go na noc i rano było pięknie :) Teraz używam do tego celu olejku jojoba.


18. Chusteczki do twarzy Alouette - kupiłam, zużyłam, bez zbędnych zachwytów, ot chusteczki ;)

19. Tusz do rzęs Get Big Lashes Essence - czytałam wiele pozytywnych opinii, więc go kupiłam, ok pół roku temu. Odłożyłam do wyschnięcia, niestety nie pomogło i niemiłosiernie sklejał mi rzęsy...

20. Pomadka ochronna Neutrogena - bardzo fajny produkt, niesamowicie wydajny, miałąm go od grudnia. Świetnie dbała o usta.

21. Nawilżone chusteczki oczyszczające z aloesem Alterra - moje ulubione ostatnio, rano zastępują mi tonik. Tanie, skuteczne, delikatne dla skóry, bo bez alkoholu :) Opisałam je TUTAJ



22. Zmywacz do paznokci Essence - ulubiony ostatnio, wszystko zmywa, wydajny, czyli to, czego oczekuję od zmywacza :D

23. Quick Dry Topcoat Essence - byle co, wcale nie przyspieszał wysychania, pozbywam się go, bo zalegał mi w pudełku z lakierami.Odkąd poznałam SV i Poshe, już nie patrzę nawet na drogeryjnie przyspieszacze ;)

24. Express Drying Oil Sephora - to samo, co powyżej, z tą różnicą, że był tłusty i brudziłam palcami wszystko wokoło po aplikacji.

25. Hard as Nails Sally Hansen - używałam daaawno temu, już przeterminowany, zresztą nie działął za dobrze, więc do widzenia ;)

26. Foundation II Nail Tek - moja ulubiona baza pod lakier, chroni paznokcie i zapobiega rozdwajaniu. Ten egzemplarz już zasechł pod koniec.

27. Seche Vite - znanu każdem przyspieszacz, końcówka tak zaschła, że prawie skamieniała ;) Zamieniłam na Poshe, któy mniej śmierdzi i jestem zadowolona :) 


Kilka próbek. Lubię tak testować kosmetyki, czesem udaje mi się znaleźć coś fajnego, co nabywam w pełnym wymiarze. Tym razem spodobał mi się krem Siarkowa Moc od Barwy i już mam pełnowymiarowy słoiczek. Aloe Sun BB Cream od Skin Fooda po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę kupić pełne opakowanie, natomiast krem Oeparol pod oczy jest za rzadki i jego nie kupię. Reszta to przeciętniaczki.

A jak tam Wasze zużycia?
Miałyście coś z przedstawionych przeze mnie? :)



Bleh... Nabłyszczający spray magnoliowy Klorane

Cześć :)
Dziś drugi, po Rimmelowej Apocalipsie [ KLIK ] wpis ku przestrodze.
Spray nabłyszczający na bazie wosku z magnolii z Klorane jest niestety totalnym niewypałem.
Dostałam go na Gwiazdkę, ale był to prezent konsultowany ;) Był w zestawie z kosmetyczką i miniaturami suchego i zwykłego szamponu [ całość na promocji w Hebe kosztowała ok 30 zł ]. Sam spray 100 ml kosztuje chyba powyżej 35 zł, co dla mnie jest marnotrawstwem pieniędzy, bo niestety nie robi nic...


Jak widzicie na zdjęciu powyżej [ notabene robionym dzisiaj, 3.04... ], zużyłam już ponad połowę tego wątpliwego cuda.

Oto, co przeczytamy na opakowaniuSpray tworzy delikatną mgiełkę ochronną otaczającą powierzchnię włosów. Kwasowe pH zamyka łuski włosów, co zapewnia natychmiastowy, olśniewający blask. Formuła składa się w 95% z naturalnych składników: wosk z magnolii - chroniący włosy przed codziennym działaniem szkodliwych czynników, z inuliną - w 100% naturalną odżywką, która ułatwia rozczesywanie włosów bez ich obciążania. Ułatwia układanie i rozczesywanie. Formuła nie zawiera silikonu. Konsystencja nie daje efektu mokrych włosów. Elastyczne i jedwabiste włosy promienieją blaskiem.

Ja stosuję go czasem na mokre włosy po myciu, czasem w ciągu dnia przy rozczesywaniu włosów. Jedyną jego zauważalną cechą jest zapach - lekko woskowy, lekko kwiatowy, który utrzymuje się na włosach do kilku godzin i jest nawet przyjemny. Na plus też skad bez silikonów.

Niestety cała reszta spray'u to jakiś żart:
- ma bardzo skoncentrowany rozpylacz, przez co psika bardziej strumieniem niż rozproszoną mgiełką i moczy pojedyncze pasma - ja aplikuję go z daleka, trzymając masymalnie rozprostowaną rękę, psikając max 5 razy
- jeśli odrobinę przesadzimy, bardzo obciąża włosy i powoduje, że nawet te świeżo wymyte, wyglądają nieestetycznie i nieświeżo
-nie zauważyłam ŻADNEGO nabłyszczenia włosów...


Opakowanie na plus - jest wykonane z solidnego, grubego plastiku, ma łądną etykietę, a z tyłu naklejkę z wielkoma obietnicami producenta, szkoda, że niespełnionymi :(

SkładAqua, sd alcohol 39-c(alcohol denat), vinegar, inulin, olive oil, glycereth-8 esters, peg-40 hydrogenated castor oil, benzyl salicylate, bht, butylparaben, cetrimonium chloride, citronellol, ethylparaben, fragrance, geraniol, isobutylparaben, limonene, linalool, magnolia grandiflora leaf extract, methylparaben, oleth-10, phenoxyethanol, polyquaternium-68, propylparaben


Zużyję go, bo żal mi wyrzucać połowy produktu i dlatego, że ma w miarę przyjemny zapach, ale na pewno nie kupię ponownie, bleh...


Wy też macie jakieś produkty, które okazały się niewypałem i zużywacie je z niechęcią?