Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lierac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lierac. Pokaż wszystkie posty

Empties #14

Cześć :)

Ja wciąż się kuruję po zabiegu wyrwania ósemki, ale dziś miałam już na tyle siły, żeby wstać z łóżka i zrobić zdjęcia moim kwietniowym zużyciom.  Wiem, wiem, że pora obiadowa teraz, ale może akurat ktoś w otchłaniach internetów trafi do mnie zamiast do kuchni / na grilla? ;) 
Do boju więc! :)

W ubiegłym miesiącu zużyłam 12 pełnowymiarowych kosmetyków i garść próbek - zadowalający wynik.
Na pierwszy ogień pójdzie pielęgnacja twarzy tym razem.


L'Oreal, Ideal Soft, Oczyszczający Płyn Micelarny. Kupiłam go, ponieważ micel z Biedronki zaczął mnie piec w oczy i potrzebowałam odmiany. Wahałam się pomiędzy tym a Garnierem, ale ten akurat był na promocji w SP, więc się skusiłam. Już do niego nie wrócę, bo to przeciętniaczek. Oczy, owszem, zmywał dobrze i nie piekł. To chyba jego jedyna zaleta, bo już z makijażem twarzy miał problemy - nie zmywał podkładu, a rozmazywał go po twarzy [ najgorzej było z Color Stay'em i Stay Matte'm ], jedynie lekki krem BB zmywał jako tako. Pienił się na twarzy i przez swoją nieskuteczność był niewydajny. 

Biały Jeleń, Hipoalergiczny Żel do Mycia Twarzy. Zachęcona pozytywną recenzją na którymś z blogów, sięgnęłam po niego w Hebe, bo kosztował tylko 5 zł. Używałam go półtora miesiąca, ale to zawdzięczam wyłącznie swojej zaradności - zmieniłam zakrętkę typu press na pompkę z toniku Caudalie. Gdybym tego nie zrobiła, żel wystarczyłby mi pewnie na dwa tygodnie, tak nieekonomiczne jest opakowanie. Konsystencja galaretkowata, ciężko się rozprowadzało na skórze. Niestety nie zapewniał mi uczucia świeżości i gdybym nie stosowała przed żelem płynu micelarnego i olejku do demakijażu, z pewnością nie radziłby sobie z oczyszczaniem twarzy. 

Lirene, Tonik nawilżająco - oczyszczający. Ulubieniec. Z przyjemnością do niego wracam od czasu do czasu, nie mam mu nic do zarzucenia - świetnie działa, świetnie pachnie i moja skóra go po prostu lubi! 


Cosmabell, Foot Peel, Intensywny zabieg złuszczający. Skarpetki z kwasem wygrałam już dawno temu u Angel. Dałam je w prezencie mojemu Tacie, ale kiedy po kilku miesiącach wciąż ich nie użył - odebrałam mu i sama poddałam stopy zabiegowi ;) Teraz już zrzuciłam większość skóry, jeszcze tylko trochę "obłażę", ale generalnie jestem zadowolona ze skarpetek :) Nie poradziły sobie u mnie z największymi zgrubieniami skóry, ale wybaczam im to [ tak to jest, jak się nie dba przez zimę o stopy ;) ].

Babydream, Oilwka pielęgnacyjna dla niemowląt. Kupiłam z ciekawości, czy pobije Hipp. Moim zdaniem są sobie równe, a ja będę wybierać tę, ponieważ jest po prostu tańsza ;) Świetny skład, świetna cena i działanie skłądają się na godny polecenia produkt, który zresztą znalazł się w lutowych ulubieńcach, o tutaj.

Joico K-PAK Reconstruct Shampoo. Szampon, który bardzo polubiłam. Wydajny, znakomicie odżywiał włosy i sprawiał, że wyglądały ładniej. Więcej o nim mogłyście już poczytać w niedawnej recenzji - klik. 

Davidoff, Cool Water Wave, Eau De Toilette. Wielka [ 100ml ] woda toaletowa, którą dorwałam w okazyjnej cenie w SP. Służyła mi przez wiele miesięcy i polubiłam mocno ten zapach, mam jeszcze miniaturkę. Trwałość pozostawia trochę do życzenia, ale w końcu to tylko woda toaletowa.


Caudalie, Creme Gourmande Mains Et Ongles. Krem do rąk, który służył moim dłoniom przez kilka miesięcy. Widocznie pielęgnował dłonie, pozostawiał je miękkie i gładkie. Pisałam o nim już tutaj.

The Secret Soap Store, Krem do rąk 20% masła shea. Pomarańcza. Ten krem był hitem. Pachniał wyśmienicie ♥ i długotrwale nawilżał dłonie. Wystarczyła odrobinka, żeby nawilżyć powierzchnię rąk. O nim również już pisałam, o tu.

Himalaya Herbals, Sparkly White, pasta do zębów. Ulubiona, wracam do niej regularnie, jak mogłyście się już zorientować ;)

Bania Agafii, serwatkowy szampon pielęgnacyjny, ochrona koloru. Kolejna ze 100ml saszetek rosyjskich. Ten szampon akurat nie zrobił na mnie wrażenia, był bardzo rzadki i wystarczył mi na dwa użycia, słabo. Mył dobrze, ale wydajność nie zachęca do ponownego zakupu.


Joico, maska do włosów. Dostałam tę odlewkę os Extension Beauty [ :* ]. Wystarczyło mi jej na kilka użyć, bo wcale nie potrzeba dużo, żeby pokryć całe włosy. Świetnie nawilżała i wygładzała włosy, były po niej mięsiste i lśniące.

Caudalie, Eau de Beaute. No cóż... Z bólem, ale to piszę ;) Niestety to produkt do niczego... Nie zauważyłam żadnego rozjaśnienia cery ani innych właściwości. Eliksir miał ładny ziołowy zapach i na tym kończą się jego zalety. Nie rozumiem dziwnie wysokiej ceny, skoro za zdecydowanie mniej można kupić inny produkt Caudalie, który spisuje się fenomenalnie - wodę winogronową...

Caudalie, The Des Vignes, woda perfumowana. Tę perfumetkę kupiłam w krakowskiej aptece za 12 zł, a w domu na kartoniku przeczytałam, że to próbka nie do sprzedaży... Niemniej zapach bardzo mi się spodobał, nosiłam tę miniaturkę w torebce i teraz, kiedy się skończyła, z przyjemnością kupię sobie pełnowymiarową wodę :)

Lierac, serum Premium. 10 ml miniaturka wystarczyła mi na kilka tygodni stosowania [  z przerwami, więc nie umiem jednoznacznie stwierdzić ]. Świetny, lekki produkt, który błyskawicznie wchłaniał się w cerę, zmiękczając ją i wygładzając.

Clinique, Take The Day Off, Cleansing Balm. Od Eska, Floreska dostałam hojną próbkę [ 15ml ] tego produktu. No i przepadłam! Te 15 mililitrów wystarczyło mi na 18 użyć [ !!! ] i przez ten czas zdążyło mi zrobić konkretne chciejstwo ;) Balsam świetnie rozpuszcza cały makijaż, nic nie stanowi dla niego problemu. Nie podrażnia mojej mieszanej skóry, nie wysusza jej i nie powoduje powstawania zaskórników i pryszczy. Jestem na tak! A nawet na TAK! ;)


 Próbka kremu pod oczy Go Cranberry nie zachęciła mnie do kupna - krem jest lejący i lekki. Kuracja laminująca do włosów z firmy Marion jest całkiem przyzwoita, jeśli macie do niej dostęp, to warto spróbować.Włosy są po niej miękkie, sypkie i wygładzone. Krem pod oczy z Organique był fenomenalny! Mała próbka [ 3ml ] wystarczyła mi na ponad 2 tygodnie codziennego używania na noc. Krem był gęsty, treściwy i znakomicie odżywiał i nawilżał okolice oczu. Mam na niego ochotę! Natomiast krem pod oczy SVR nie zrobił na mnie większego wrażenia.


To już wszystkie moje kwietniowe wyrzutki. 
Jak Wam poszło? 
Znacie coś z przedstawionych tu kosmetyków? :)

Kosmetyczne nowości świąteczne i okołoświąteczne :)

Cześć! :)

Witajcie po krótkiej, świątecznej przerwie :) Ostatnie dni upłynęły nam bardzo miło, rodzinnie, jedzeniowo i prezentowo. Wczoraj wróciliśmy już razem do domu, rozlokowaliśmy jedzenie, rozpakowaliśmy rzeczy i możemy wracać do codzienności :) Niestety, wczoraj wieczorem dostałam straszliwej migreny, w pewnym momencie aż płakałam z bólu. Narzeczony w panice chciał wzywać pogotowie, ale przeczekałam to. Dziś już czuję się lepiej, ale wciąż czuję takie ogólne osłabienie... Sama nie wiem, skąd tak nagle mnie dopadło... 

Z powodu braku sił, zamiast recenzji pokażę dziś Wam kosmetyczne nowości, które przywędrowały do mnie w ramach Świąt i nie tylko :)


Prezent, w którym maczałam palce ;) Babcia nie wiedziała, co mi kupić, więc Jej pomogłam :) Divine Oil Caudalie jest mój! ♥ W zestawie mam jeszcze miniaturkę peelingu Divine Scrub i balsamu brązującego Divine Legs. Bardzo się cieszę z tego zestawu, bo na pełnowymiarowy olejek miałam ochotę już od długiego czasu.


Mama do prezentu dorzuciła mi zestaw miniatur z LRP, który kiedyś dostała przy zakupach i mały żel pod prysznic z Biodermy


Hojna i kochana Lipstick And Kids jeszcze przed Świętami podarowała mi szampon Baikal Herbals Objętość i Siła, a pod choinką znalazłam od Niej szampon Joico K - PAK Reconstruct i olejek K - PAK Color Therapy. Szampon z Joico już raz użyłam i jestem zachwycona - moje włosy stały się po nim jakby grubsze :) 


Jadąc do domu na Święta, zapomniałam oczywiście suchego szamponu, więc zaopatrzyłam się w moją ulubioną ostatnio wersję Batiste do ciemnych włosów. Olejek nabłyszczający do włosów z Equilibrii był na mojej liście już od jakiegoś czasu, kupiłam go w promocji na eZiko za ok 16 zł :) Postanowiłam odświeżyć sobie kolor na włosach, więc z pomocą przyjaciółki Zuzi [ :* ] nabyłam farbę z L'Oreal w odcieniu 5.03 Świetlisty Brąz i jestem bardzo zadowolona [ kolor wyszedł ciemniejszy niż miałam, ale nie czarny i ma ładny połysk :) ]


Olejek do demakijażu kupiłam po tym, jak Lipstick And Kids uświadomiła mnie, że micel i żel do twarzy nie są w stanie całkowicie usunąć silikonów z produktów do makijażu. Wybrałam Missha Flower Bouquet Cherry Blossom Fresh Cleansing Oil. Używam do od połowy grudnia i bardzo polubiłam - jest wydajny, świetnie zmywa makijaż. Zestaw miniatur Lierac  Premium kupiłam w Hebe [ w opakowaniu brakuje saszetki suchego olejku Lierac, bo już go zużyłam ;) ]. Mały żel do mycia niemowląt z Babydream kupiłam z myślą o myciu twarzy - najpierw chciałam wypróbować produkt, stąd 50 ml opakowanie.


Skończyła mi się baza pod lakiery do paznokci, sięgnęłam więc po wzmacniające serum do osłabionych paznokci od Bell - dziś będzie pierwsze użycie :) Olejki mandarynkowy i pomarańczowy kupiłam w przyjemnej cenie, będą służyły do peelingów. Pastę do zębów Himalaya Herbals Sparkly White kupiłam po przeczytaniu wpisu u Króliczka Doświadczalnego nt szkodliwości fluoru w pastach do zębów - polecam!. Ta pasta nie ma fluoru i można ją dostać w drogeriach Natura.


Mydło w płynie Fa kupiłam ze względu na promocję i zapach - grejfrutowy. Rzeczywiście pachnie ślicznie, prawie jak żel pod prysznic grejfrutowy z TBS :) Jeśli lubicie prawdziwy zapach tego owocu, polecam Wam zaopatrzyć się w to mydełko :) Oliwka do ciała Babydream ma przyjazny skład bez parafiny i fajnie nawilża ciało po prysznicu. Zmywacz do paznokci w żelu z Donegal bardzo lubię, to już moje 3 opakowanie. Odżywcze serum do paznokci z Biowaxu przygarnęłam, zamieniając punktu z karty Lifestyle w Superpharm, ale nie jestem zadowolona  - denerwuje mnie aplikator.

To już moje wszystkie kosmetyczne nowości [ niekosmetycznych nie pokazuję, żeby Was nie zanudzić ;) ] z ostatniego czasu, nie planuję już konkretnych zakupów, chociaż nie wykluczam, że na coś się skuszę, w końcu w Sephorze mamy - 25% na kolorówkę, a w Superpharm - 40 % :) 

Piszcie, jakie u Was kosmetyczne nowinki się pojawiły?
Zainteresowało Was coś z moich nowości?

Empties #1

Dziś moje zużycia! 
Bardzo się cieszyłam za każdym razem, kiedy jakiś produkt się kończył i mogłam go zastąpić nowym :D Dodatkowo fakt, że zbieram te puściaki, żeby je tutaj pokazać, motywował mnie do częstszego sięgania po różne produkty i wykańczania ich :D
Tak więc dziś przestawiam Wam moje zużycia, zbierane od połowy lutego :)

Mała legenda:
Produkty, które zaznaczam na czerwono, są moim zdaniem kompletnymi niewypałami, te na zielono przekonały mnie do siebie, a te na niebiesko są przyjemnymi produktami, które mogę polecić, ale ja do nich nie wrócę :)


-Wella, Shockwaves - krem puszenie pod kontrolą, 100 ml - zużywałam go przez ponad półtora roku [ ! ], produkt ładnie pachniał, rzeczywiście ogarniał puszące się włosy, ale nie miał szans z wilgotnym powietrzem i obciążał nieładnie włosy, jeśli nałożyło się go za dużo. NIE KUPIĘ

- Aussie, Miracle Moist Shampoo - szampon nawilżający z olejem macadamia i aloesem, 300 ml - napakowany silikonami i wszystkimi możliwymi SLSami, ale bardzo go lubiłam ze względu na zapach i to, jakie włosy były miękkie i lejące po jego użyciu. Używałam go raz w tygodniu wraz z odżywką z tej samej serii, która miała mniejszą pojemność i skończyła się wcześniej. Niestety produkt niedostępny w PL, miałam go dzięki mojej przyjaciółce z UK. Myślę, że jeśli będę miała okazję, KUPIĘ PONOWNIE

- L'Oreal High Shine Conditioner - odżywka dołączana do mojej farby, 54 ml - gorszej odżywki w życiu nie miałam, zużyłam ją na 2 razy, chociaz na opakowaniu jest napisane, że starcza na 6 cotygodniowych kuracji, co jest raczej nieporozumieniem przy tej pojemności ;) Obciążała włosy niesamowicie, nie miały żadnego połysku i przetłuszczały się po kilku godzinach . NIE KUPIĘ !!!

- Fitomed, odżywka ekstraziołowa do włosów koloryzowanych, 200 ml - kupiłam ją w zielarskim sklepie za ok 10 zł. Starczyła mi na 4 [ !!! ] użycia przy moich włosach o długości do obojczyków... Bardzo fajna, pachniała zdecydowanie herbatą, którą ma w składzie, odżywiała włosy - były po niej gładkie i łatwo się rozczesywały. Niestety, ze względu na wydajność, . NIE KUPIĘ jej ponownie :(


- Be Beauty, micelarny żel do mycia i demakijażu, 150 ml - jeden z moich ostatnio ulubionych produktów, pisałam o nim tu ---> KLIK  KUPIĘ PONOWNIE

- Be Beauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu, 200 ml - uwielbiam go! Pisałam o nim tu ---> KLIK , a w użyciu mam już następną buteleczkę :)  KUPIĘ PONOWNIE

- Lierac, Wodny żel oczyszczający do demakijażu twarzy i oczu, 200 ml - całkiem miły w używaniu żel myjący, miał lekką, trochę wodnistą konsystencję, ja zmywałam nim twarz, nie oczy. Trochę przeszkadzała mi rzadka konsystencja, do mycia twarzy zużywałam kilka pompek, ale generalnie sprawował się dobrze. Kupiłam go na promocji za ok 30 zł, normalna cena to ok 70 zł. Znam dużo lepsze i tańsze żele do tego celu [ patrz wyżej ;) ]  NIE KUPIĘ


- Alterra, serum Orchidea. Skóra dojrzała i wymagająca, 30 ml - totalny zawód... Produkt z wydawałoby się wygodnym dozownikiem w postaci pompki, niestety moja była zepsuta i ciągle się blokowała, dodatkowo dozowała za dużo produktu i przez to skończył mi się po niecałych 3 tygodniach używania. Zapach, niby spójny z innymi zapachami tej serii, był tak mocny i odrzucający, że nie uprzyjemniał wcale aplikacji. Konsystencja żelowa, spływająca po dłoniach, utrudniała maksymalnie nałożenie serum [ haha ] na twarz. W połowie buteleczki zrezygnowałam z nakładania na twarz i aplikowałam tylko na szyję. Efektów jakichkolwiek brak - przynajmniej nie zaszkodził  NIE KUPIĘ

- Yves Rocher, Culture Bio tonik na dobranoc, 200 ml - przyjemny produkt z Eco Certem z ekstraktami z 7 organicznych roślin . Stosowałam go z jedną ponadmiesięczną przerwą, bo ma jedną wadę - mocny zapach, który mi się po prostu nudził, bo wydajność tego toniku była niesamowita - miałam go ok 5 miesięcy. Fajnie oczyszczał i koił skórę przed nałożeniem kremu. Rozpylacz świetny, myślę, że zostawię go na jakieś spray'e do włosów, bo naprawdę psika bardzo delikatną, rozproszoną mgiełką. Kiedyś, jak już odpocznę od zapachu,  KUPIĘ PONOWNIE

- Yes To Blueberries, chusteczki rozświetlające do twarzy, 30 szt. - bardzo przyjemny produkt, używałam go zamiast toniku przy porannej pielęgnacji. Spodobało mi się zamknięcie chusteczek - jest to plastikowa klapka na zatrzask, która zapewnia nas o szczelnym zamknięciu. Same chusteczki ładnie tonizowały skórę, delikatnie ją nawilżały, nie zauważyłam rozjaśnienia cery. Teraz używam równie dobrych chusteczek z Alterry, które cenowo prezentują się o niebo lepiej, więc  NIE KUPIĘ


- Hipp, oliwka pielęgnacyjna z olejkiem migdałowym, 200 ml - moja pierwsza oliwka do ciała i na pewno nie ostatnia. Ta ma genialny zapach, bardzo dobrze się aplikuje na mokre ciało, naprawdę odżywia i zmiękcza skórę, rano jest tak gładka jak po żadnym balsamie.  KUPIĘ PONOWNIE

- Anatomicals, żel pod prysznic różano - jaśminowy, 300 ml - mój ukochany w tym roku żel pod prysznic o najpiękniejszym zapachu, pisałam o nim kilka dni temu ---> KLIK , jak tylko skończę obecne zapasy, KUPIĘ PONOWNIE

- Green Pharmacy, pianka do higieny intymnej, 150 ml - przyjemny produkt bez parabenów, z ekstraktem z akacji i zielonej herbaty. Herbatę wyczuwałam, pianka rzeczywiście była delikatna, nie podrażniała, ale denerwowała mnie aplikacja - pompka ciężko chodziła, zwłaszcza naciskana mokrymi rękami pod prysznicem ;) jednak pomysł fajny, a produkt przyjemny, więc mogę go polecić.  NIE KUPIĘ


- Choisee, żel do mycia twarzy róża i miód, 150 ml - nie ma co się nad nim rozwodzić, zaczęłam go używać jako mydło w płynie do rąk, po przeczytaniu o decyzji Sanepidu w sprawie tej firmy od razu powędrował do zużyć.  NIE KUPIĘ !!!

- Nivea, dezodorant w kulce Dry Comfort, 50 ml - mój ulubiony, używam go nieprzerwanie od kilku lat, nie podrażnia, świetnie chroni, czego chcieć więcej? :) KUPIĘ PONOWNIE

- Sensique, cukrowy 2- fazowy peeling do rąk drobnoziarnisty o zapachu pomarańczy, 100 ml - skuteczny peeling, lubię cukrowe, bo wiem, jak długo trzeć ręce - dopóki cukier się nie rozpuści ;) mój miał pachnieć pomarańczą, ale chyba pomylili się przy etykietowaniu, bo miałam czekoladowy, a tego zapachu nie lubię. Otwieranie typu press też nie było wygodne, bo cukier się w nim klinował.   NIE KUPIĘ


- Max Factor, Facefinity, podkład 3 w 1, 30 ml - świetny kryjący podkład, sprawdzał się u mnie idealnie w okresie zimowym, nie ścierał się, idealnie zakrywał niespodzianki, trochę matowił cerę, nie zapychał. Miałam problem z wydobyciem resztki, więc postawiłam go "na głowie" - stąd ubrudzona zakrętka ;) wolałabym, żeby był w plastikowej tubce, którą mogłabym rozciąć i wykorzystać wszystko w 100%. Z racji tego, że zaczęłam przygodę z azjatyckimi kremami BB,  NIE KUPIĘ  go ponownie. Muszę sprawdzić, czy jego pompka będzie pasowałą do Revlona CS [ nie pasuje :( ] .

- Carmex, nawilżająca pomadka do ust o zapachu jaśminu i zielonej herbaty, 10 g - niestety u mnie zupełnie się nie sprawdził. Zapach był obłędny, ale strasznie wysuszał mi usta. Podobno wersja klasyczna w słoiczku jest zupełnie inna, ale jakoś po tym egzamplarzu nie mam zamiaru tego sprawdzać ;) NIE KUPIĘ

- Estee Lauder, Sumptous Extreme, maskara pogrubiająca, 8 ml - świetna czarna maskara, używałam jej przez ponad 7 miesięcy i zawsze efekt byłzachwycający - rzęsy wydłużone, pogrubione, bez sklejania i  zostawiania grudek. Niestety zdecydowanie za droga...    NIE KUPIĘ 

- Max Factor, 2000 Calorie, maskara objętość i podkręcenie,  9 ml - wersja z podkręconą szczoteczką, idealnie rozczesuje rzęsy trochę je podnosi. Używałam ok 3 - 4 miesięcy, szukam promocji, żeby kupić następną [ można ją znaleźć w okolicach 20 zł, więc warto czekać na promocje - zazwyczaj kosztuje ponad 30 zł ] ;) KUPIĘ PONOWNIE


- La Roche - Posay, krem nawilżający do wrażliwej skóry, Hydreane Legere, 2 ml - przyjemny, lekki krem pod makijaż, ładnie pachnie.

 - Iwostin, Hydratia - fizjologiczny krem z ceramidami, 2 ml - użyty 2 razy pod makijaż, miał miłą konsystencję, nie smużył pod podkładem

- Skin Food, Aloe Sun BB Cream, 1 ml - jedna próbka wystarczyła na 3 użycia! Świetnie wyrównuje koloryt skóry, wtapia się idealnie, ma śliczny zapach. KUPIĘ PONOWNIE

- L'Occitane, krem do stóp, 10 ml - krem nawilżający z 15% masła shea. Niestety, miał bardzo mocny, lawendowy zapach, którego nie mogłam znieść i to go dyskwalifikuje kompletnie. NIE KUPIĘ

- Celestin, krem do rąg - argan & zioła, 3 ml - przyjemny kremik z miłym składem [ na 2 miejscy masło shea, potem olej avocado, arganowy już trochę dalej ;) ], ale mam obecnie zapasy, więc nie sięgnę po niego.

- Scottish Fine Soaps, mleczko do ciała, 30 ml - starczyło na ok 3 użycia, strasznie spodobał mi się zapach i konsystencja. Z tego względu, kiedy wypatrzyłam w TkMaxxie zestaw żel pod prysznic i masło do ciała, od razu kupiłam. Niestety normalne ceny są za wysokie i składy dość nieciekawe. Jednak dla zapachu i jeśli trafię na promocję, KUPIĘ PONOWNIE.

Przeczytałyście wszystko? Jestem z Was dumna ;)
A jak Wasze zużycia?
Znacie coś z moich puściaków? ;)


Wesołych Świąt!!!


Jak doprowadzić się do stanu używalności, czyli poranna pielęgnacja twarzy w 5 krokach :)

Hej :)
Dziś przedstawię Wam mój codzienny rytuał budzący - bez tych zabiegów nie jestem w stanie w pełni się obudzić ;) Poniżej kilka mini recenzji moich ulubionych produktów i jeden, który jest dodatkowy - dołożyłam i używam go wyłącznie dlatego, że mam go już dość i chcę go wyrzucić ;)

Zaczynajmy!

Oto cała gromadka poranna:


A teraz po kolei:


KROK 1
oczyszczenie


Do mycia twarzy używam ostatnio namiętnie micelarnego żelu Be Beauty z Biedronki. Rano zmywam nim z twarzy resztki olejku / kremu nocnego i ewentualne paproszki z poduszki ;)Sprawdza się świetnie, o czym pisałam kilka dni temu [ KLIK ]. 

pojemność: 150 ml
Cena: ok 5 zł

KROK 2
tonizowanie


Polubiłam się z chusteczkami nawilżającymi do twarzy tak bardzo, że zastąpiłam nimi tradycyjny tonik. Miałam wcześniej chusteczki z serii Yes to blueberries, ale się skończyły i szczęśliwie natrafiłam na te aloesowe chusteczki z Alterry. Nie zawierają alkoholu, są przeznaczone do skóry suchej i wrażliwej. Mają wyczuwalny zapach, bardzo charakterystyczny dla produktów Alterry, ja go osobiście lubię. Chusteczki są mocno nasączone, jedna w zupełności wystarcza, żeby przetrzeć twarz, szyję i dekolt. Naklejka zaklejająca dostęp do chusteczek jest mocna i wytrzymała, więc nie ma mowy o ich wysychaniu w opakowaniu. Starczają na prawie miesiąc codziennego porannego używania - jest ich w opakowaniu 25 szt. Zaopatrzyłam się w kolejne 2 opakowania, bo akurat były na promocji w Rossmanie.
Na plus: nie zawierają syntetycznych barwników, silikonów, olejów mineralnych, emulgatorów, substancji zapachowych i konserwujących.

Skład: Aqua, Coco - Glucoside, Glycerin, Aloe Barbaensis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol

zawartość: 25 chusteczek
Cena: 3,29 zł

KROK 3
oczy

Do pielęgnacji tej delikatnej części twarzy używam dwóch produktów, które w duecie spisują się u mnie idealnie - nawilżają, zmniejszają cienie i poranną opuchliznę.


Pierwszym produktem jest moje odkrycie z okresu wakacji - Brightening Eye Roller z Yes to Blueberries - jagodowy roll on rozświetlający. Używam go od sierpnia codziennie rano, a zostało mi jeszcze pół opakowania - jest bardzo wydajny! Po tak długim stosowaniu widoczne są efekty - mam ogólnie coraz mniejsze cienie pod oczami, skóra jest po nim przyjemnie napięta, no i przede wszystkim metalowa kulka aplikująca świetnie chłodzi okolice oczu po przebudzeniu. Stosuję go pod oczy i na powieki. Ma specyficzny zapach , którego nie jestem w stanie porównać do niczego, jagody to to na pewno nie są ;) W 99% jest z naturalnych składników, bez parabenów i SLSów. Kupiłam go w Seporze.

Skład [żródło]: WATER, VACCINIUM CYANOCOCCUS (BLUEBERRY) FRUIT JUICE, GLYCERIN, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT*, ACACIASENEGAL GUM, HYDROLYZED RHIZOBIAN GUM, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN EXTRACT*, ARCTOSTAPHYLOSUVAURSI (BEARBERRY) LEAF EXTRACT*, AESCULUS HIPPOCASTANUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, LEUCONOSTOC FERMENT FILTRATE, SUPEROXIDE DISMUTASE, LECITHIN*, SOYBEAN PEROXIDASE, GLYCERYL CAPRYLATE, XANTHAN GUM, PHENETHYL ALCOHOL.

pojemność: 14,7 ml
cena: 99 zł / ja na promocji kupiłam go za 29 zł


Drugi produkt to żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem z Flos - Lek'u. Uwielbiam wszystkie żele tej firmy, ostatnio padła akurat na ten, bo miałam podrażnione oczy od pracy przy komputerze, a ten jest dedykowany dla osób pracujących przy monitorze. Jest to przezroczysty żel o prawie niewyczywalnym świeżym zapachu, świetnie wchłaniający się, doskonały pod makijaż. Ja często wkładam go na kilka minut do lodówki, żeby dodatkowo działał chłodząco :) Uwielbiam te żele, nie jestem w stanie zliczyć zużytych opakowań. Są też wersje w słoiczkach, ja jednak wolę te w tubce ze względu na bardziej higieniczną aplikację, Na plus: działanie, wydajność i niska cena.

Skład [żródło] : Aqua, Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Centaurea Cyanus Flower Extract, Euphrasia Officinalis Extract, Panthenol, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Glucose, Salvia Officinalis Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Triethanolamine, Carbomer, Decylene Glycol.

Pojemność: 15 ml
Cena: ok 8 zł


KROK 4
serum

Jest to krop opcjonalny, zazwyczaj nie stosuję takich specyfików, ale aktualnie próbuję zużyć poniższego delikwenta, na którego moją jedyną reakcją jest: bleh...


Mowa o serum rozświetlającym korygującym niedoskonałości Luminescence od Lierac'a.
Produkt był w którymś BlossyBox'ie. Nie robi kompletnie nic wartego uwagi. Jest w postaci bardzo lejącego się płynu, przy aplikacji przelewa się przez palce... Po nałożeniu zostawia dziwną perłową poświatę na twarzy [samo opakowanie jest opalizujące w perłę, nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciu] i wybiela twarz do tego stopnia, że wyglądam na chorą... Nie zauważyłam żadnego nawilżenia, a korygowanie niedoskonałości można między bajki włożyć. Jedyną przyjemną rzeczą jest zapach, który mi się spodobał i tylko dla niego używam tego produktu. Na szczęście po nałożeniu kremu serum już nie widać. Używam, żeby zużyć, nie polecam nikomu i nigdy nie kupię!

Skład do zobaczenia na stronie producenta: KLIK

pojemność: 8 ml - próbka, normalny produkt - 30 ml
cena: ok 160 zł

KROK 5
nawilżanie


Od ponad miesiąca używam kremu Wild Rose 24-hour moisturiser marki Korres i jestem zachwycona! Nigdy nie miałam aż tak nawilżającego kremu, który nie zapychałby mnie albo nie pozostawiał tłustej warstwy na twarzy. Ten jest ideałem. Bardzo wydajny, świetnie nawilża, zapomniałam z nim, co to suche skórki. Twarz po użyciu jest gładka i miła w dotyku :) Bardzo szybko się wchłania, idealny pod makijaż, nic się na nim nie smuży - ani zwykły podkład ani krem BB. Zawiera wit C, ma niwelować drobne zmarszczki i przebarwienia. Na plus: naturalny skład bez silikonów i parabenów, w 85,1 % naturalny  - cały skład dostępny na stronie producenta tutaj -> KLIK.
Ja używam kremu na dzień i na noc i wciąż mam ponad pół opakowania - jest wydajny. Odstraszać niestety może cena, która oscyluje w granicach 130 zł, ale warto polować na okazje - ja swój egzemplarz kupiłam na Stawberry.com za 30 zł z darmową przesyłką - data ważności kremu była tylko do maja br.

pojemność: 40 ml
cena: ok 130 zł / ja na promocji kupiłam go za 30 zł



Co sądzicie o mojej porannej pielęgnacji?
Też macie swoich ulubieńców do budzenia się?
Używałyście któregoś z wymienionych produktów?



Glossybox marzec ' 13

Cześć :)
robię małą przerwę od nauki, żeby pokazać Wam dzisiejszego Glossyboxa. Lubię bardzo ideę tego pudełka - podoba mi się to, że nigdy nie wiem, co dostanę i towarzyszący temu element niecierpliwości i zaskoczenia przy odpakowywaniu. Niestety ostatnio zauważyłam tendencję spadkową w tych pudełkach - dostawy przychodzą coraz później, produkty wcale nie są zaskakujące - powtarzają się firmy lub są to produkty albo z niskiej półki cenowej albo od nikomu nieznanej firmy i mi osobiście nie podoba się to, że zaczęli na swoim funpage'u na fb pokazywać jeden produkt, który ma być w pudełku [ wiem, mogę nie patrzyć, ale to kusi, jak już napiszą ;p ]. Cóż, ja jednak mam sentyment do tej zabawy i myślę, że dopóki nie wystartuje Myecobox [ KLIK ], który bardziej do mnie przemawia, pozostanę przy GB. 


Czy zmianiają nazwę na GlossyBag? ;)
Sama nie wiem, czy przemawia do mnie kosmetyczka zamiast pudełka - fakt, jest inaczej, jeśli komuś już się znudziły pudełka, ale ja je jednak lubię, są znakomitymi organizerami :)




A w środku:
- błyszczyk w kredce Jelly Pong Pong produkt pełnowymiarowy - ujawniony wcześniej produkt, wygląda całkiem ładnie, ale opakowanie jest zrobione z taniego plastiku, więc nie wróżę mu długiej kariery w mojej torebce ;)
- płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Lierac 50 ml próbka. No nie, Lierac? Nie spodziewałam się tego ;) ale na wyjazdy się przyda
- preparat odbudowujący Dream Repair Artego próbka 8 ml - wątpię, żebym zauważyła efekty po jednym użyciu. Podejrzewam, że preparat ma być w formie płynnej, a u mnie jest w środku zamrożony, powoli się rozpuszcza - uroki kurierskiego auta, jak przypuszczam... Szkoda też, że ani w ulotce informacyjnej ani na ampułce nie ma składu.
- dermonaprawczy krem Clarena próbka 30 ml - kolejna firma, która ciągle przewija się przez pudełka, kolejna biała tubka od tej firmy, która różni się tylko naklejką ;) ale pojemność w sam raz na wyjazdy :)
- żel pod prysznic z Anatomicals różano jaśminowy próbka 150 ml - całkiem fajny, ja go bardzo lubię, ostatnio na promocjach u Anatomicals kupiłam 2 żele o tym właśnie zapachu, więc trochę żałuję, że nie dostałam innego, ale na pewno zużyję :)


- karta informacyjna o produktach  "paszport do piękna"
- przewodnik po światowych trendach  - małą książeczka z opisami kilku miast i naklejkami [ przypomniały mi się kolorowanki dla dzieci, gdzie w środku były naklejki, pamiętacie? ;) ]
- voucher do Answear na 100 zł [ jak zawsze wyrzucę, wolałabym próbkę jakiegoś kosmetyku a nie zniżkę, której jedynym warunkiem jest zrobienie zakupów za 300 zł ... ]

Ogólnie mam wrażenia pół na pół z tego pudełka tej kosmetyczki, pojawił się produkt do makijażu [ na który zresztą miałam ochotę w wersji Revlona ], za co plus, nowa marka Anatomicals i Artego - też fajnie, ale Clarenę i Lierac to mogli już sobie darować ;) Kosmetyczkę zaproponuję może mojej Mamie, bo jednak dla mnie będzie za mała na wyjazdy no i nie ma zamka, tylko tasiemki, przez co nie jest do końca bezpieczna, jeśli np coś nam się wyleje w transporcie.

A Wy? Bawicie się w jakieś pudełka? I co sądzicie o zawartości marcowego GB?