Moje zbiory kosmetyczne zasiliło przez ostatnie tygodnie trochę ciekawych rzeczy. Zdecydowanie górę nad rozsądkiem wzięła chęć nagradzania samej siebie, no ale sorry - w końcu pracę magisterską broni się raz w życiu! ;)
Standardowo, najwięcej jest pielęgnacji.
Batiste do ciemnych włosów [ 14 zł w Hebe ] chodził mi po głowie już długo, a decyzję o jego zakupie przyspieszył fakt, że poprzednia wersja - XXL Volume się u mnie nie sprawdziła [ wystawiłam ją w zakładce z wymianką, może ktoś jest zainteresowany :) ]. Uzupełnienie szamponów Equilibrii na promocji w Ziko - wybrałam też wersję do wypadających włosów, już w użyciu [ każdy ok. 12 zł ].Tubkę szamponu Caudalie dostałam jako gratis na dermokonsultacjach marki. Olejek do twarzy z Avonu [ 15 zł? ] sprezentowała mi Mama, ale ze względu na zawartość parafiny będę używać na włosy.
Caudalie - woda winogronowa dla Was [ rozdanie trwa - info w pasku bocznym :) ] i maseczka oczyszczająca do twarzy [ kolejno 39 i 76 zł ] to moje zakupy podczas dermokonsultacji marki, a pełnowymiarowa maska nawilżająca i mleczko do demakijażu to gratisy od miłej pani konsultantki :)
Tonik do twarzy Caudalie to kolejny zakup w ramach dermokonsultacji, a stojący obok eliksir Eau de Beaute to następny z licznych [ tak, to jeszcze nie koniec ;) ] gratisów :). Miniaturki marki REN pochodzą z brytyjskiego Elle, mam je za pośrednictwem mojej nieocenionej przyjaciółki Zuzi [ :* ], która dzielnie znosiła moje wywody kosmetyczne i realizowała marzenia o niedostępnych u nas produktach :)
Nawilżający balsam do ciała Palmer's kupiłam na promocji w Ziko za 14 zł, jestem ciekawa, jak się spisze. Aloesowy balsam Vaseline i masełko Nip + Fab [ zakochałam się w zapachu ! ] dotarły do mnie również dzięki Zuzi :) Pełnowymiarowy żel pod prysznic Caudalie Zeste de Vigne to też prezent od konsultantki marki ;)
Tutaj już półproduktowo. Nierafinowane masło shea to jedna z lepszych inwestycji ostatnimi czasy - za 200 g zapłaciłam tylko 21,90 zł, gdzie np w Mydlarni Franciszka ta sama pojemność kosztuje 84 zł... Wosk pszczeli w formie zabawnych łezek [ ok. 18 zł ], olej winogronowy [ ok. 10 zł ] i olejek cytrynowy [ ok. 12 zł ] to rzeczy z EcoSpa. Wszystkie te półprodukty [ + olej kokosowy, który jeszcze nie doszedł - ach Poczta Polska... ] kupiłam z jednym przeznaczeniem - będę robić balsamy do ciała w kostce :D Pierwsze próby już za mną i jestem zadowolona :D
Śmiechowy ten wosk, nie? ;)
Kolorówka! :D Czy jest na sali ktoś, kto nie skusił się na promocję Essie na e - zebra? ;) Tak myślałam ;) No to ja mam 3 lakiery, w Lights jestem już kompletnie zakochana, Head Mistress jeszcze potestuję, żeby jej całkiem nie skreślać, a Don't Sweater It czeka w kolejce ;) Ulubiony preparat do skórek SH tez dorzuciłam, bo kosztował grosze - jakieś 8 zł.
No i najważniejsze - moja główna nagroda za mgr - puder z MAC'a. To mój pierwszy produkt firmy i już jestem zachwycona - wystarczy, że się przypudruję rano, a do wieczora mam idealnie matową buzię :D Blot Powder kosztował mnie 100 zł, na początku miałam wyrzuty sumienia, ale po pierwszym użyciu o nich zapomniałam ;) Puder z Elf'a Tone Correcting Powder i pralinka z ukrytym błyszczykiem to prezent pod Zuzi [ dziękuję Kochana raz jeszcze! :* ].
W ramach zasady " Brace yourselves, winter's coming " jeszcze na początku października nabyłam w C&A misiową czapkę, w której, o dziwo, nie wyglądam jak debil, a ostatnio rękawiczki w Tesco za zawrotną cenę 14 zł za 2 pary ;)
Na koniec jeszcze kulisy sesji zdjęciowej do powyższego posta, z dedykacją dla Eska, z którą mamy dziwną zależność jarania się nawzajem własnymi psami ;) Tak, mój pies łazi po parapetach! ;)
Jak się Wam podobają moje nowości?
Znacie te produkty?
Co ciekawego Wam wpadło w łapki? :)
P.S. Co sądzicie o większych zdjęciach w tym poście? Tak czy nie?