Receptury Babuszki Agafii: Drożdżowa maska do włosów

Cześć ! :)

Drożdżową maskę do włosów kupiłam, bo blogi obudziły we mnie chęć jej posiadania. Też tak macie? Ja zawsze! Ach, te blogi ;) Naczytałam się o cudownym zapachu, jeszcze lepszym działaniu – no musiałam mieć i ja :)

Dodatkowo, bardzo mile wspominam inne specyfiki spod szyldu Babuszki Agafii:


Szampon na łopianowy propolisie i Balsam na kwiatowym propolisie - KLIK.


Maskę Babuszki Agafii nabyłam stacjonarnie w sklepie z kosmetykami naturalnymi, rosyjskimi i indyjskimi w rodzinnym mieście. Ceny wiadomo – zawyżone, dlatego za mój egzemplarz maski wyłożyłam 22,50 zł. Dużo, w internetach można znaleźć ją już za kilkanaście złotych.

Drożdżowa maska do włosów Babuszki Agafii ma 300 ml, jest zamknięta w słoiczku utrzymanym w takim retro zielarskim klimacie, moim zdaniem całkiem fajnie to wszystko się prezentuje. Po odkręceniu słoiczka jest jeszcze takie ochronne wieczko. Na opakowaniu mamy mnóstwo informacji pa ruski – fajnie było sobie trochę podukać dla przypomnienia, w kocu pół roku studiowania rosjoznawstwa za mną ;) Na szczęście jest też naklejka od polskiego dystrybutora, na której widnieją po polsku wszystkie ważne informacje, poczytajcie sobie na zdjęciu. 


Konsystencję ma bardzo rzadką, lżejszą od niejednej odżywki – zdziwiło mnie to, w końcu nazwali produkt maską, wydawało mi się, że to oznacza treściwszą zawartość ;) Zapach jest świetny, jak migdałowe ciasteczka. Gdybym była Eskiem, Floreskiem – na pewno podjęłabym próbę zjedzenia maski ;)


Skład jest, jak w większości rosyjskich kosmetyków, bardzo przyjemny. Bardzo wysoko w składzie są drożdże piwne, sok z brzozy, ekstrakt z mocznicy lekarskiej, znajdziemy też oleje zimnotłoczone.

Skład: Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid.


Maskę nakładam od końca października. Użyłam jej już 12 razy, myślę, że reszta w słoiczku wystarczy jeszcze na 2/3 użycia. Mniej więcej co 4 dni po umyciu włosów nakładam maskę na skórę głowy, wmasowuję ją przez chwilę i zostawiam na około pół godziny, potem spłukuję letnią wodą. Zakładałam, że maska okaże się bardziej wydajna, jednak za zasługą bardzo lejącej konsystencji tak nie jest :(


Niestety, maska nie pobudziła wzrostu moich włosów, nie zauważyłam też zmniejszenia ich wypadania, a szkoda. Raz nałożyłam maskę na całe włosy, z ciekawości, okazało się, że dość obciążyła mi włosy i po kilku godzinach od mycia zaczęły się zbierać w nieestetyczne strąki. U mnie sprawdza się jedynie aplikacja na skórze głowy. To, co zauważyłam, to mocne nawilżenie skóry głowy – nie odczuwam żadnego swędzenia, które czasem mi się tam zdarza. Maska bardzo dobrze działa na moje włosy u nasady – są trochę odbite w górę i ładnie się błyszczą, są miękkie. Dodatkowo zauważyłam też, że maska fajnie radzi sobie z ujarzmianiem niesfornych baby hair – są ładnie przygładzone i nie odstają każdy w inną stronę. 



Żałuję, że maska nie pomogła mi z wypadaniem włosów, bo bardzo na to liczyłam. Niemniej polubiłam ją za zapach i ujarzmianie moich mini włosków – jeśli gdzieś przy jakiejś okazji znajdę ją w atrakcyjnej cenie, nie wykluczam powrotu :)


Miałyście do czynienia z drożdżową maską od Babuszki Agafii?
Jak Wasze wrażenia?





P.S. Dotarła do mnie w ekspresowym tempie przesyłka od Anne Mademoiselle - wygrałam u niej lakier Essie Watermelon. 
Anne i Jej Dobre Serduszko dorzucili mi jeszcze kilka super prezentów, spójrzcie same! ♥♥♥ A jak pięknie zapakowane!



P.S. 2 Dziś piątek trzynastego! Zdarzyło się Wam coś pechowego? Ja miałam nieprzyjemną wizytę u lekarza, więc chyba mogę to podciągnąć pod pechowość tego dnia ;)

95 komentarzy:

  1. Ta maska też mnie kusiła w swoim czasie ale wytłumaczyłam sama sobie, że i tak nie mogę zużyć Bioetici ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marianna, mnie nie powstrzymał fakt posiadania dóch litrowych Kallosów ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Aneto, ujarzmia :D Bardzo to lubię :)

      Usuń
  3. miałam ją, może cudów nie zdziałała,ale bardzo miło mi się jej używało :) narobiłaś mi znów ochoty na rosyjskie kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No włąśnie, całkiem miła maska, ale bez efektu wow :)
      Ja też znów mam ochotę, nie jesteś sama ;)

      Usuń
  4. Fajna wygrana :)
    Lubię balsam do włosów tej marki na łopianowym propolisie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna, bardzo się z niej cieszę ^^
      Z tych balsamów ja uwielbiam kwiatowy ♥

      Usuń
  5. jeśli przetłuszcza włosy to u mnie już odpada, i tak mi się mega szybko przetłuszczają :(
    chociaż pewnie i tak bym nie kupiła tej maski bo nie mam gdzie, u mnie niestety takich sklepów nie ma.. a gdybym zamawiała z internetu to zapewne przesyłka wyniosłaby mnie więcej niż sam produkt : D
    i chyba pozostanę przy swojej masce z żółtka, olejku rycynowego i nafty kosmetycznej :)
    ale bardzo przydatna recenzja :)

    pozdrrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetłuszcza to za dużo powiedziane, po prostu mocno je pbciążyła na długości w moim przypadku ;) Na skórze głowy nie zauważyłam tego.
      No tak, przesyłki czasem odstraszają, ale można polować na darmowe przesyłki, itd, albo zrobić zbiorowe zamówienie :)

      Usuń
  6. uwielbiam rosyjskie kosmetyki :]
    zawsze mnie śmieszy nazwa: Receptury Babuszki Agafii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je bardzo lubię, znów mam ochotę na głębszą eksplorację :D
      Nazwa jest przednia :D

      Usuń
  7. Widzę, że olejek ryżowy już napoczęty :D

    Miałam ochotę na tę maskę, głównie z powodu mojego problemu z wypadaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napoczęty, bo musiałam sprawdzić, czy pachnie ;)

      Słyszałam opinie, że pomaga na wypadanie, u mnie neistety tak nie było :(

      Usuń
  8. Ja póki co jestem na etapie picia drożdży i muszę przyznać, że widać efekty. Maski z drożdży jeszcze nie probowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, chyba nie umiałabym się przekonać do picia ;)

      Usuń
  9. Zainteresowałaś mnie tą maską ;)
    Gratuluję wygranej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem fajna, choć super efektów nie ma co się po niej spodziewać ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  10. Dużo czytałam huraoptymistycznych opinii jak maska się pojawiła na rynku ciekawe czy były to recenzje sponsorowane... bo teraz dla odmiany większość osób twierdzi ze jest miła pachnie i nie działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja też, wszędzie same ochy i achy, a potem ucichło ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze reklamowe są usuwane.

      Usuń
  12. Przymierzam się do niej od dłuższego czasu. Głownie kusi mnie jej piękny zapach i właściwości nawilżające. Na pobudzenie włosów do wzrostu jakoś nie liczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fraise - bardzo rozsądne podejście :D

      Usuń
  13. liczyłam na wyraźniejsze efekty po tym szumie w blogoswerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja również spodziewałam się cudoów, ale ich nie uświadczyłam ;)

      Usuń
  14. To o tej masce pisałaś u mnie? migdałowe ciasteczka ojesuśku...niebezpieczna dla żolądka ;) bardzo niebezpieczna;)
    Piękna niespodzianka od Anne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o tej Esku :)

      Piękna, cieszę się jak dziecko:D

      Usuń
  15. Nie miałam tej maski, mam na razie kilka innych, więc na kolejne zakupy się nie zanosi, przynajmniej w tym roku :-)
    Widzę w prezentach tusz z Clinique, a ostatnio Ci o nim mówiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milko, a jakich teraz używasz? Ja mam jeszcze Kallos Keratin i Latte w użyciu :)
      Jak go zobaczyłam, to właśnie sobie o Twoim poleceniu przypomniałam :))))

      Usuń
    2. Wszystkie drogeryjne, Kallos Latte (ta mała), Alterra z granatem, Garnier Nutri-Gładki, Biovax z proteinami mlecznymi (taka sobie) i L'Oreal Total Extreme Repair. Jakiś czas temu pokazywałam odżywkę z tej serii, maska jest równie rewelacyjna, najlepsza jaką miałam :-)
      Ja tusz kupię, jak mój portfel trochę się odbije od dna ;-) bo w grudniu to zawsze mnóstwo wydatków :-)

      Usuń
    3. Biowaxu nie lubię, totalnie nie działa na moje włosy... Znam jedynie Kallosa i Alterrę, po inne drogeryjne bardzo rzadko sięgam ;)
      Taaak, grudzień jest zdecydowanie nadwyrężającym miesiącem, a tu jeszcze Sylwester ;)

      Usuń
  16. Ah, uwielbiam ją! I, kurczę, to już kolejny taki sam włosowy produkt, który używamy w tym samym czasie :D
    Szkoda jednak, że Tobie ona nie pomogła, bo ja ją po prostu uwielbiam, miałam po niej baby hair i właśnie dlatego znów do niej wróciłam :)
    Dziwią mnie jednak negatywne komentarze pod jej adresem od niezadowolonych dziewczyn, które twierdzą, że.. maska się u nich nie sprawdziła na długości włosów, nie nawilżyła, nie regenerowała i tym podobne. Cóż.. ;) No ok, ewentualnie miło, jakby nawilżyła czy coś.
    Ja osobiście, tak jak Ty, kładę ją na skórę głowy i tylko tam ;) [tzn wiadomo, zawsze coś pocieknie, trochę się palcami przeniesie]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompatybilność mamy niezłą :D
      Taaak? Ale Ci zazdroszczę! U mnie niestety nic nowego na głowie się nie pojawiło :(
      No włąśnie ja ją na długość raz, eksperymentalnie nałożyłam, z czystej ciekawości ;) Przecież jeśli ma działać na porodt, to na skórę trzeba, a nie na martwe włosy, najwidoczniej nie wszyscy to wiedzą ;)
      No tak, u mnie to +/- jakieś kilka centymetrów od głowy jest utaplane w masce ;)

      Usuń
    2. Wiesz, sporo musiałam czekać na bejbiki :( Dlatego bardzo ucieszyło mnie, kiedy po jej stosowaniu wreszcie się pojawiły. Teraz próbuje znowu, bo staram sie odbudować, co wypadło :(
      A próbowałaś oleju Sesa? Ona mi zatrzymała wypadanie :)
      Dokładnie o tym myślałam, czytając niektóre recenzje :D
      Ja to niestety nie jestem oszczędna, jeśli chodzi o stosowanie produktów do włosów. Staram się jak najmniej a i tak wydaje mi się, że jeszcze gdzieś tam nie doszłam, choć potem i tak wykonuję masaż, więc chcąc nie chcąc przeniosę produkt dalej. Naprawdę podziwiam dziewczyny, które na długie i grube włosy potrafią nałożyć łyżkę oleju i to im wystarcza. U mnie więcej ląduje na samym skalpie :o Nie wiem, może to już lekka paranoja prze te moje problemy z włosami...
      Ale ogólnie taka intensywna pielęgnacja wyszła i na korzyść, bo praktycznie nie mam zniszczonych końcówek. Co prawda jakiś czas temu ścięłam dużo, ale nawet jak były dłuższe, musiałam na siłę wyszukiwać choć jednej rozdwojonej końcówki.

      Usuń
    3. Ja teraz też wciąż czekam na nowe... Obym się doczekała ;)
      Sesy jeszcze nie próbowałam, ale mam w planach, chyba wybiorę wersję egzotyczną, podobno lepiej pachnie, miałaś może?
      Ebony Luna, ja też nie jestem oszczędna! ;) Mam dokłądnie tak smao jak Ty - wydaje mi się, że nie wszędzie maską dojechałam, czasem powstrzymuję się przed dokładaniem, bo właśnie zawsze też robię masaż ;) Co do łyżki oleju, to chyba przesada, niby jak to równomiernie rozprowadzić?... Ja na skórę głowy nakładam [ szacuję na oko ] trochę więcej niż łyżkę oleju, a na długość około dwóch i to mi wystarcza, czasem ewentualnie dokładam nasame końcówki. Więc mamy tę samą paranoję :D
      Moje końcówki też mają się dobrze, trzymam się planu ich minimalnego ścinania co 3 miesiące i bardzo mi to służy - właśnie wczoraj byłam podciąć końce :)

      Usuń
  17. Mam ją w planach kiedyś wypróbować:) Mam dość suche włosy więc obciążenie mi nie wadzi:)

    Babuszka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, nawilżenia nigdy dość :D Chociaż ostatnio na jakimś blogu przeczytałam, że dziewczyna narzekała na, uwaga..... przenawilżenie! W ogóle jest coś takiego? To możliwe? ;P

      Babuszka zawsze spoczo ^^

      Usuń
    2. Możliwe:) Włosy nie chcą wyschnąć, ciągną się jak guma i takie wiotkie są:) raz sobie tak zrobiłam:D

      Usuń
    3. Serio? A to mnie zagięłaś :D Człowiek uczy się przez całe życie :))

      Usuń
  18. Szkoda, że na wypadanie nie podziałała :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, ale odkryłam inne jej zalety, więc nie był to bezsensowny zakup :) Może, jeśli znajdę ją gdzieś taniej, wrócę, bo lubię zapach i nawilżenie, jakie daje :)

      Usuń
  19. Hehe :) Ja miałam "pa ruski" w podstawówce :) Też lubię sobie czasami podukać :) O tej masce myślę już od dawna :) Mam zupełnie tak samo, jak już się naczytam to potem koniecznie muszę mieć, zwłaszcza jak coś ma miano blogowego hitu :) Chętnie i tak ją wypróbuje w przyszłości, niech i mój skalp z włosami przekonają się co potrafi zdziałać :) Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      Foreverglam, nie wiązałabym z nią wielkich nadziei, ale może akurat u Ciebie sprawdzi sie lepiej? Tak czy siak to bardzo przyjemna maska :)

      Usuń
  20. Klasyka gatunku:P Nieczęsto łapię się na blogowe hity, raczej podążam własną ścieżką, ale ta maska jest popularna od tak dawna, że chyba faktycznie warto jej zaufać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bognyprogram, myślę, że spokojnie możesz jej spróbować, krzywdy na pewno Ci nei zrobi, ale mussz liczyć się z tym, że obietnic producetna też nie spełni ;)

      Usuń
  21. Te maseczki są niezłe. Głowy nie urywają, ale są ok. Tylko nie kupuj Ruskiej Bani, to zupełnie inna bajka. Fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do pecha, nie narzekam na niego. Udało mi się dzisiaj/wczoraj dopiąć współpracę z kolejną instytucją, uzgodnić repertuar i miejsca dwóch koncertów, sprawdzić i zaakceptować dwie notki prasowe, jeden plakat i kilka wpisów na fanpage'ach. A to wszystko w 4 godziny... bo generalnie na urlopie byłam ;) O zawiezieniu kota do weta już nie wspomnę.

      Usuń
    2. Dokładnie, są ok :) Będę pamięrać - Ruskiej Bani niet!
      No to rzeczywiście dość dużo załatwiłaś, jak na bycie na urlopie ;)
      Buziaki dla Krówki :*

      Usuń
  22. mnie ta maska nie zachwyciła. nie było wow na moich kłakach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ojj nie lubię jej :) a tak liczyłam na cudowne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, ja też miałam nadzieję na więcej, ale w sumie nie jest taka zła ;)

      Usuń
  24. Szkoda że nie radzi sobie z wypadaniem ale mimo to chętnie ją poznam :)
    Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem przyjemna, powinna Ci się spodobać :)

      Usuń
  25. Anne dorzuciłą Ci piękne prezenty :)
    A co do samej maski - mam na nią ochotę. Na razie mam jedynie szampony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę - same fajne rzeczy :))
      Maska nie jest zła, myślę, że warto ją poznać :)

      Usuń
  26. Kosmetyki Babuszki Agafii są na mojej liście włosowych must-have. Niekoniecznie ta maska, bo czytałam już wiele recenzji i na pewno są lepsze produkty. Tak czy inaczej nie miałam z nimi jeszcze styczności :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grejfrut, masz rację, są lepsze pozycje od Babuszki, ja polecam Ci balsam na kwiatowym propolisie, który linkowałam na początku notki :)

      Usuń
    2. Zaraz go gdzieś odnotuję, żeby nie zapomnieć (:

      Usuń
  27. Jestem ciekawa tej maski, ale w sumie krążą o niej bardzo skrajne opinie i sama nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektórym pomaga, niektórym nie z wypadaniem włosów, ale generalnie nie jest to zły produkt, ma kilka zalet i dla nich można go wypróbować :)

      Usuń
  28. Jakiś czas temu bardzo chciałam, później o niej zapomniałam, tak mi się wydaje w okresie wzmożonego stosowania odżywek Alverde. Szkoda, że tak słabo działa na włosy, nie wiem czy się skuszę w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doniu, generalnie maska nie jest zła i wiem, że niektórym pomaga zgodnie z przeznaczeniem, u mnie niestety tak się nie stało :(

      Usuń
  29. też zmagam się z chronicznym wypadaniem włosów i jedyne co mi jak na razie pomaga to wcierka w ampułkach z Radicala (mogę śmiało polecić!:) O tej masce słyszałam ale na razie dna w mojej z Kallos'a jeszcze nie widać a muszę ją skończyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, dziękuję za polecenie, zapamiętam :)
      Mój Kallos, a nawet dwa, też są nieskończone ;)

      Usuń
  30. mam ochotę na rosyjskie kosmetyki ale bardziej kusi mnie coś do ciała ;>

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja miałam maskę łopianową- mam te same spostrzeżenia odnośnie konsystencji- ZA RZADKA! Do tego maska mi się...pieniła na głowie! Masakra...
    A co do lakieru Essie- ten kolor jest piękny, nawet chciałam go sobie ostatnio kupić, ale mam już za dużo różowych lakierów i to byłaby chyba przesada brać kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniła? Dziwne....
      Ja różów nie mam nawet tak dużo, więc ten mnie bardzo cieszy :)

      Usuń
  32. Ta maska kiedyś plątała mi się po głowie, bo niby z wypadaniem coś robiła, o armii nowych włosków nie wspominając, ale zapomniałam i nie ruszyłam tematu. I tak chyba pozostanie, bo już mnie do niej nie ciągnie :)
    Nie powiem jednak, że miałabym coś przeciwko ujarzmieniu baby hair. Odstające antenki (choć kocham i jestem im niezmiernie wdzięczna, że zechciały ujrzeć światło dzienne) zaburzają moje poczucie w miarę gładkiej fryzury i pojęcia nie mam, jak sobie z nimi poradzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w kwestii armii nowych włosków niestety żadnych wieści :(
      Ja też na początku miałam problem z baby hair'kami, ale nauczyłam się z nimi żyć, jestem z nich dumna :D Pamiętam, jak w gimnazjum miałam wielki problem z tymi nowymi włoskami, nie wiedziałam co to, skąd i po co ;) Pamiętam nawet próby wycinania nożyczkami biurowymi tego meszku ;)

      Usuń
  33. ja już chcę notkę z lakierem! :D :D :D
    PS.Ta pomadka z Alverde jest cudowna! Uwielbiam ją i strasznie ubolewam nad tym, że niedługo mi się skończy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie w swoim czasie, apeluję o cierpliwość :D
      Pomadka rzeczywiście całkiem przyjemna, ale zauważyłam, że na pierwszym miejscu ma olej rycynowy, który mi w poprzedniej, felernej Isanie wususzał usta, więc nie sięgam po nią z dużą częstotliwością, tak na wszelki wypadek ;)

      Usuń
    2. Kochana, tak trudno o cierpliwość jeśli chodzi o lakiery do paznokci :D
      Właśnie dzisiaj z rana mnie olśniło, że przecież ostatnio pisałaś, że olej rycynowy używany często może wysuszyć usta. Mi na szczęście nic takiego się nie przytrafiło, a używam jej naprawdę kilka(naście?) razy dziennie :)

      Usuń
    3. Haha, wiem, znam to, mam to :D
      Wiesz, wydaje mi się, że to też zależy od skóry - na jedną olejek będzie działał wysuszająco, na inną nie... Ja po tej przygodzie niemiłej już uważam :)

      Usuń
    4. Jak masz to samo, to wiesz o co chodzi :D
      Możliwe, że to zależy od skóry, ale ja też jednak włączyłam inne balsamy i masełka do ust do swojej pielęgnacji, mimo wszystko nie chciałabym żeby nagle zaczęło dziać się coś złego :)

      Usuń
    5. Pewnie - przezorny zawsze ubezpieczony ^^

      Usuń
  34. Gratulacje wygranej :*
    Pamiętam jak czytałam o tej masce baaardzo pochlebną recenzję. Muszę spróbować na własnych włosach co to za produkt, ale na razie mam dwie maski w zapasie, więc... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Fabryczna, warto samemu sobie spróbować i wyrobić opinię, może akurat u Ciebie sprawdzi się lepiej? :)

      Usuń
  35. jaki piękny kolor ma ten lakier :)
    ja wypadaniem włosów walczę od roku i nic ale to nic mi nie pomaga :/ musiałam przez to obciąć włosy bo stały się zbyt rzadkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest naprawdę śliczny :)
      Magdaleno współczuję, ja na obcinanie chyba się w najbliższym czasie nie zdecyduję...

      Usuń
  36. Mimo, że czytałam kilka opinii o tym, ze ona jednak średnio działa to dalej mnie trochę kusi i chyba sięgnę po nią niedługo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złotowłosa, czasem po prostu trzeva sprawdzić na własnej skórze :))

      Usuń
  37. Ja jej używam ze względu na zapach i dodatkowo moje włosy super się po niej błyszczą :). Szybszego porostu nie zauważyłam, ale na to akurat nie narzekam i nawet nie obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurko, zapach jest superowy, zgadzam się :) Ja używam ze względu na ogarnianie baby hair :)

      Usuń
  38. Ja mam tą maskę, ale nie wypowiem się bo jeszcze nieotwarta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak się u Ciebie sprawdzi :)

      Usuń
  39. Nie czuję się zniechęcona :)
    Dostrzegasz sporo pozytywnych aspektów maski. Ma fajny skład. No i ten zapach, jestem go bardzo ciekawa :)
    Mam taki wniosek odnośnie kosmetyków do włosów, trzeba eksperymentować z czasem trwania i formą aplikacji oraz ilością preparatu. Czasem kosmetyk, któremu początkowo mówimy nie, może nas pozytywnie zaskoczyć gdy np nałożymy go mniej, albo potrzymamy krócej / dłużej na włosach, czy też pomożemy sobie suszarką.

    OdpowiedzUsuń
  40. Tak to prawda, trzeba trochę poeksperymentować. Szczególnie przy takich tanich maskach jest to wskazane. Bo jak się nie uda to niewielka strata. Tym bardziej, że można kupić tą maskę za jedyne 10 zł chociażby na naturabazar.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)


Proszę o kulturę wypowiedzi, komentarze obraźliwe oraz reklamowe będą usuwane.