Rozdanie z Caudalie :)

Witajcie serdecznie!


Z racji tego, że jest Was coraz więcej u mnie, liczba wyświetleń rośnie [ mój Chłopak ma już dość, kiedy 3 razy dziennie podaję mu z dumą rosnące liczby :D ], a pod każdym postem mogę liczyć na Wasze ciekawe komentarze, postanowiłam się odwdzięczyć!

Jak doskonale wiecie, oczarowała mnie marka Caudalie. Wiem, że wciąż nie jest łatwo dostępna, więc postanowiłam umożliwić jednej z Was spróbowanie ich świetnego, powiedziałabym, że sztandarowego produktu - wody winogronowej. To mój zdecydowany must - have w pielęgnacji, sprawdzał się w letnie upały, sprawdza się też teraz, kiedy moja skóra ma cięższy okres po konfrontacji z podkładem Catrice ;) Więcej o wodzie winogronowej pisałam TUTAJ.



Co zrobić?

Obowiązkowo:
- być publicznym obserwatorem
- dodać mój blog do blogrolla

Dodatkowo:
- zamieścić na swoim blogu baner [ zdjęcie powyżej ] + 1 szansa
- być moją Gadułą + 1 szansa



Gaduły:
Agata Smaruje(20) Aneta Starosta(31) Ania W(15) Aswertyna(13)Cathy(18) Czarna Ines(24) Donia(12)Esy, floresy, fantasmagorie(14) Esy, floresy, fantasmagorie(22) Extension beauty(23) Hexxana(33)Iwetto Iwettos(26) Kasia K(21)luthienn(29) rogaczki(14)


Regulamin rozdania:
1. W rozdaniu mogą brać udział tylko publiczni obserwatorzy bloga, którzy mają mój blog w blogrollu.
2. Nagroda to  woda winogronowa Caudalie, 200 ml, widoczna na zdjęciu.
3. Rozdanie trwa od 3 listopada [ niedziela ] do 3 grudnia [ wtorek ] do północy.
4. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone  najpóźniej 6 grudnia.
5. Po ogłoszeniu wyników, czekam na mail z adresem wysyłki od zwycięzcy przez 3 dni.
6. Nagrodę wysyłam na własny koszt listem poleconym na terenie Polski. Możliwa wysyłka za granicę, jeśli zwycięzca pokryje jej koszt.
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992r. o grach i zakładach wzajemnych [Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.[.




Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Dodałam do blogrolla : .... [ adres bloga ]
Dodałam baner: TAK / NIE
Jestem Gadułą: TAK / NIE



Powodzenia! :)

Ulubieńcy września i października :)

Cześć :)


We wrześniu nie miałam wielu ulubionych i najczęściej używanych produktów, więc zdecydowałam się poczekać do następnego miesiąca. Kiedy przygotowywałam produkt do tego posta, musiałam zrobić ostrą selekcję, bo w ostatnich tygodniach poznałam i polubiłam dość pokaźną liczbę kosmetyków ;) Kosmetyki, które dziś Wam przedstawię, to takie moje perełki, z których odkrycia bardzo się cieszę, bo zdecydowanie umilają czas w łazience i poza nią :)

Nie przedłużając, oto moi ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy:
Najpierw pielęgnacja.



- John Masters Organics, citrus & neroli detangler. Świetna odżywka, którą udało mi się wygrać w rozdaniu u Kasi z bloga Kolczyki Izoldy. Chwila minęła, zanim nadeszła jej kolej we włosowej pielęgnacji, a potem następna chwila, zanim nauczyłam się odpowiednio jej używać. Teraz świetnie służy moim włosom, po aplikacji [ zawsze minimum 15 minut ] są mięciutkie, sypkie, błyszczące i po prostu zdrowe. 

- Caudalie, krem do rąk i paznokci. Caudalie to marka, którą bardzo cenię, zresztą, jak doskonale wiecie, jeśli spędziłyście tu więcej niż minutę ;) Z kremem do rąk jest nie inaczej. Ma świetną lekką, ale treściwą formułę, która błyskawicznie się wchłania, zostawiając dłonie gładkie, miękkie i widocznie nawilżone - po prostu wyglądają lepiej. Uwielbiam ten krem w pielęgnacji skórek - kiedy najpierw miałam 30 ml miniaturkę, używałam jej oszczędnie, właśnie na skórki i efekty były naprawdę niesamowite. Bardzo się ucieszyłam, kiedy ten pełnowymiarowy krem dostałam gratis przy zakupie wody winogronowej :)

- Caudalie, nawilżający tonik do twarzy. Świetny tonik bez alkoholu, delikatnie działający i odświeżający twarz. Koi i łagodzi bez ściągania skóry i pięknie pachnie, charakterystycznie dla marki. Ta mała buteleczka [ 100 ml ] jest bardzo wydajna, używam jej już ponad miesiąc i jeszcze mam 1/3 opakowania. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do pompkowego aplikatora, ale przekonałam się do niego, bo dozuje optymalną ilość toniku na wacik. 

- Sylveco, tymiankowy żel do twarzy. Jeden z najlepszych myjaków do twarzy, jakich używałam. Przede wszystkim ma naturalny skład, bardzo dobrze oczyszcza, zauważyłam też wygładzenie twarzy i szybsze gojenie się niedoskonałości. Jestem na tak i na pewno będę do niego wracać, chcę też wypróbować wersję rumiankową. Bardzo wydajny i niedrogi :) Pisałam o nim TUTAJ

- Olej makadamia. Moje małe wielkie odkrycie! Zamówiłam go jako dodatek do kosmetycznego zamówienia w jednym sklepie internetowym i to był świetny wybór. Genialnie sprawdza się na włosach, to chyba najlepszy olej, jaki dotąd stosowałam w tym celu. Włosy są maksymalnie odżywione, pięknie błyszczące i świetnie się układają. Olej stosuję też czasem jako zabezpieczenie końcówek i wygładzenie baby hair'ków. Z ciekawości nałożyłam olej też na twarz i to był strzał w dziesiątkę - od tamtej pory codziennie stosuję go na noc. Skóra rano jest nawilżona, ładnie napięta, pory zmniejszone, a niedoskonałości widocznie zaleczone. Ja jestem zachwycona i planuję całkowicie przerzucić się na oleje w nocnej pielęgnacji twarzy :) Oleju makadamia używam też do nawilżania skórek.

- Regenerum, serum do paznokci. Świetny produkt, który znacząco pomógł mi w walce o zdrowe paznokcie. Obecnie kończę już drugą tubkę. Świetna mieszanka olejków, która regeneruje, utwardza i wybiela płytkę, dodatkowo przyspieszając wzrost. Poręczny pędzelkowy aplikator ułatwia rozprowadzenie produktu. Jedyne zastrzeżenie mam do pojemności - to tylko 5 ml, a cena waha się od 10 do 20 zł. Do pierwszej wykorzystanej tubki "wessałam" teraz olej makadamia, ale planuję zaopatrzyć się w olejki ze składu [ makadamia, z nasion winogron, ze słodkich migdałów ] i sama sobie zmieszać takie serum :)

Teraz kolorówka:

- Bruno Bannani, Pure Woman. Perfumy, które dostałam od przyjaciółki Natalii. Śliczna, ciesząca oko, różowa buteleczka i piękny rześki, ale intensywny zapach bardzo przypadły mi do gustu. Zresztą widać po zużyciu ;)

- Clinique, Chubby Stick. Wspaniały produkt do ust, który był jedną ze ślicznych nagród w konkursie u Eska, Floreska [ muak :* ] .Mój pochodzi z limitowanej edycji z różową wstążeczką, nazywa się Plumped Up Pink i nazwa świetnie oddaje kolor - jest to róż podszyty delikatnie śliwką, na ustach wygląda obłędnie [ to moja subiektywna opinia ;) ]. Bardzo lubię się w tym kolorze, czuję się w nim bezpiecznie. Aplikacja jest bajecznie łatwa, pomadka nie wysusza usti schodzi równomiernie. Me likey!

- Maybelline Color Whisper, Lust For Blush. Kolejna ukochana pomadka. Zużyłam już ponad połowę sztyftu, uwierzycie? Nie potrzebuję lusterka, żeby ją zaaplikować, ma piękny różowawy kolor, który pasuje do każdego makijażu, stroju i okazji. Mam ją zawsze przy sobie. Pokazywałam, jak wygląda na ustach TUTAJ. Na pewno do niej wrócę, kiedy się skończy.

- Catrice, Defining Blush. Świetny róż do policzków, mój jest w odcieniu Royce Rose. Trwały, zgaszony kolor o świetnej pigmentacji. Nic tylko polecić :) Pokazywałam, jak wygląda na policzkach TUTAJ.

- Maybelline Color Tattoo.  Mam 3 cienie z tej kremowej serii, ale to Permanent Taupe permanentnie ląduje na powiekach. Kolor uniwersalny, świetnie się go aplikuje [ ja robię to pędzelkiem ] i na bazie wytrzymuje cały dzień. Wystarczy dodać kreskę brązową kredką i cały makijaż oka gotowy :)



Czy ktoś dobrnął do końca? ;) Gratuluję!
Macie swoich ulubieńców ostatniego czasu?
Może znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? :)


P.S. Na wszystkie komentarze z ostatnich dni postaram się odpowiedzieć dziś wieczorem, nie bijcie ;)