Empties #24 | w listopadzie się obijałam ;)

Witajcie serdecznie :)

Czy u Was też tak szaro i ponuro i nie macie nastroju na nic innego, oprócz siedzenia z ciepłą herbatą i książką? Jeśli tak, to bardzo proszę docenić moją dzisiejszą mobilizację - zrobiłam zdjęcia i napisałam post! :D


Nie przedłużając, zapraszam Was na szybki przegląd tego, co zużyłam w tym miesiącu [ w ogóle wow - udało mi się pierwszy raz od nie wiem kiedy napisać o zużyciach jeszcze we właściwym miesiącu! ^^ ]


płyn micelarny Garnier - ulubiony już, mam w użyciu kolejną butelkę. Znakomicie zmywa cały makijaż, nie straszny mu eyeliner czy ciemne cienie. Nie podrażnia mi oczu, za co wielki plus.

pianka do mycia twarzy Organic Therapy - służyła mi przez ponad 4 miesiące, codziennie rano. Uważam to za bardzo dobry wynik! Pianka pięknie pachniała, bardzo dobrze, ale delikatnie oczyszczała twarz. Zrecenzowałam ją na blogu jakiś czas temu :)

tonik energizujący Clarins - to już moja druga butelka tego toniku do twarzy. Niesamowicie wydajny, używałam go codziennie przez 5 miesięcy [ od 4 czerwca ]. Uwielbiam jego zapach i działanie, na pewno jeszcze powrócę :)



tonik do twarzy Pat&Rub - hojną odlewkę dostałam od Magdy z bloga Unappreciated już jakiś czas temu [ chwaliłam się nią ]. Byłam toniku bardzo ciekawa, więc jak skończyłam Clarins'a ze zdjęcia wcześniej, sięgnęłam po ten. Wystarczył mi na dwa tygodnie codziennego używania i bardzo dobrze się spisywał. Nie jestem jednak pewna, czy zapach mi się spodobał ;) Chyba muszę kupić pełnowymiarowe opakowanie i to zgłębić ;)

krem do twarzy z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym Bandi - męczyłam go już drugi sezon, ale w końcu zrezygnowałam i wyrzucam, mimo że jeszcze jest go trochę w opakowaniu. No ja po prostu nie widzę żadnego działania! No i nie pachnie fiołkami ;) Teraz używam toniku z kwasem migdałowym Norel i od razu jest różnica! :)

emulsja matująca z filtrem SPF 50 Vichy - to nie pierwsza i nie ostatnia tubka tego kremu z filtrem. Bardzo go lubię i na pewno będę powracać. Recenzja pojawiła się już dawno temu. Na razie mam inne filtry w użyciu :)


nektarynkowe mydło do rąk Balea - udało mi się je wygrzebać w sklepie z chemią niemiecką [ niestety nic innego z Balea nie było ;( ] za jakieś 5 zł i nie żałuję, bo bardzo to mydełko polubiłam, głównie za zapach :) Ale nie wysuszało rąk, co dla mnie jest atutem, bo po przygodzie z mydłami do rąk Ziaja zwracam na to większą uwagę.

antyperspirant w kulce Dry Comfort Nivea - czy ja cokolwiek muszę pisać? ;)

baza pod lakier Bio2 Vitamin Booster Bell - ulubiona baza pod lakier, chroni, przedłuża trwałość lakieru i pisałam o niej niedawno w poście o produktach, do których regularnie powracam.

krem do rąk Thalgo - mały, ale niestety wydajny. Czemu niestety? Bo zapach bardzo mi się nie podobał :( Pachniał jakimiś algami i innymi glonami, zupełnie nie moje gusta zapachowe ;)


pasta do zębów Sparkly White Himalaya Herbals - ulubiona od wielu miesięcy i prędko jej nie zamienię! ;)

balsam New Charity Pot Lush - to maleństwo dostałam od Irenki i było fantastyczne! Pięknie pachniało i świetnie nawilżało skórki, bo do tego go używałam. Jeśli macie dostęp - kupujcie! Ja już żałuję, że nie mam Lush'a w Polsce ;)

olejek do włosów BC Oil Miracle Light Schwarzkopf - używałam na długość po myciu. Znakomicie chronił włosy i przyspieszał suszenie. Będę polować na pełnowymiarowe opakowanie :)

peeling do ciała Divine Scrub Caudalie - doszłam do wniosku, że nie będę chomikowac miniatur i sięgnęłam po ten uroczy słoiczek. Okazało się, że peeling jest fenomenalny i nie dość, że całkiem nieźle zdziera, to jeszcze tak wspaniale wygładza skórę, że nie mogłam w to uwierzyć! Po peelingu posmarowałam ciało suchym olejkiem z tej samej serii Caudalie i byłam w siódmym niebie! Nawet Narzeczony był zdziwiony, że mam taką miłą w dotyku skórę ;) Ach, wspomniałam już, że kupiłam pełnowymiarowe opakowanie tego cuda? ;>


Tutaj próbki. Ta największa saszetka to była arbuzowa maska algowa z Bielendy. Czemu tak późno odkryłam maski algowe? Tego nie wie nikt. Wiem jedno - chcę więceeeeej! ;) Krem z kwasem migdałowym Norel zachęcił mnie do kupienia pełnowymiarowego słoiczka i na pewno to kiedyś nastąpi. Dyniowa maseczka nawilżająca z Organique tylko utwierdziła mnie w chciejstwie tej serii - po próbkach stwierdzam, że muszę kiedyś dorobić się ich kremu nawilżającego i maseczki. Ostatnia saszetka to jakiś lotion z Misshy, zupełnie nie zauważyłam działania, dla mnie to było jak woda ;)

To już wszystkie moje zużycia listopadowe, wiem, że mało tego.
Tak, też byłam zdziwiona, ale liczę, że w grudniu uda mi się lepiej ;)
Piszcie, jak Wam poszło w tym miesiącu?
Znacie coś z moich zużyć?

39 komentarzy:

  1. Mam micel Garniera i ciekawi mnie jak się u mnie sprawdzi :) Udało mi się go kupić na fajnej promocji, duża butla za 13zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosodrzewina, ja zazwyczaj kupuję za niecałe 12 złotych :)

      Usuń
  2. Jak Ty się obijałaś, to moje denko to dopiero będzie mizerne;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie jest tak źle z tym denkiem. Krem Bandi ma coś złą prasę, kolejna negatywna opinia jaką czytam w krótkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? Ja jakoś nie zauwazyłam, żeby wiele się o nim pisało... Tak czy siak jest kiepski ;)

      Usuń
  4. gratuluję ogarnięcia się ze zrobieniem zdjęć :D ja mam pełną torbę pustych opakowań z 3 miesięcy i już mi się słabo robi na myśl o robieniu zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Naprawdę było ciężko ;) Muszę jeszcze zrobić inne zdjęcia, bo posty mam już gotowe, ale zdjęcia niet ;) Może w środę, bo mam wolne ^^

      Usuń
  5. Nie takie skromne to denko znowu. Chyba jestem jedyną osobą, która nie próbowała micela z Garnier. Mam zapas innych teraz ale zaraz po wykończeniu chciałam też po niego sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też musiałam chwilę czekać na spróbowanie Garniera, ale teraz wiem, że szybko go nie porzucę ;)

      Usuń
  6. Z twoich zużyć miałam tonik P&R i bardzoooo go lubię ;) Myślę, że jak wykończę drugie opakowanie wody termalnej to do niego powrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wyrobiłam sobie zdania na jego temat jeszcze, muszę kupić pełne opakowanie :)

      Usuń
  7. Ja też uwielbiam tonik Clarins :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam za napisanie posta we właściwym miesiącu - u mnie to nie wykonalne ;) minęła znam, pianka czeka a peeling caudalie też chcę. Madziu, dopasujemy do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie do tej pory też był z tym mega problem ;)
      Co znasz? ;>
      Peeling jest świetny! Niestety strasznie drogi, ale wart tej ceny :)

      Usuń
  9. Wcale nie jest tego tak mało! i w pełni doceniam Twoją mobilizację, mnie też ciężko przysiąść do postu ;)
    Natomiast w temacie postu, to sama znam i lubię kilka z Twoich ulubieńców, a filtr Vichy mam w wersji koloryzującej i absolutnie go uwielbiam, ale na lato ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u mnie najgorzej jest ze zdjęciami, bo nie mam albo czasu, albo światła, albo jestem zbyt zmęczona ;)
      Ja filtrów używamcały rok, zwłąszcza przy kuracji z kwasami :)

      Usuń
  10. Tonik z Clarins i krem bandi mnie kusi bardzo przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anya, polecam przeczytanie posta, a nie tylko oglądanie zdjęć ;>

      Usuń
  11. Nie takie znowu małe to denko.
    Moje puste opakowanie trafiły dziś do kosza... no cóż, czekały na swoje pięć minut, i czekały aż się nie doczekały :) Za to tobie gratuluję mobilizacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, straciłaś cierpliwość? ;)

      Usuń
  12. maski algowe tak pokochałam z bielendy, że mam swoją dużą ARBUZOWĄ : p no ale tego zapachu chyba nic nie przebije. Z bielendy jeszcze polecam taką chłodzącą algową. Jest to mróz genialny na podrażnioną buzie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rarity, arbuzowa jakoś nie przekonała mnie zapachem, za mocny i za słodki jak na mój gust, ale stan skóry zachwyca, więc na pewno sięgnę po pełnowymiarową wersję jakiegoś zapachu ;)

      Usuń
  13. Jak na obijanie się to całkiem fajny efekt. :D jestem chyba jedynym członkiem blogosfery, któremu micel z Garniera nie pasuje.:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Z kulkami Nivea niestety się nie lubię choć właśnie od jakiegoś czasu już ich nie miałam i może warto byłoby spróbować :) Nom a tak z Twojego denka niestety nic nie znam :/ U mnie też ostatnio brak natchnienia przez to zimno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... Ja szczerze nie próbuję nawet innych, czasem, jak dostanę od kogoś to zużyję, ale sama zawsze kupuję sprawdzoną Nivea ;)
      Zimno jest straszne! Ale i tak lubię jesień ;)

      Usuń
  15. U wszystkich widzę w denkach ten micel Garnier :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne zużycia. Niby się obijałaś a sporo ich masz. O niektórych kosmetykach czytałam u Ciebie. U mnie jutro pojawi się post o zakupach. Tyle się zebrało, że trzeba opisać, pokazać i się pochwalić. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezdy, jesli to jest male denko, to ja jestem swieta!!!! Wielu z tych produktow nigdy nie uzywalam. Ciekawa jestem Caudalie scrubu, bo olejek kocham :-). Miceli nie uzywam, ale za to ostatnimi czasy namietnie mecze olejek rozany, ktory jest fenomenalny, ale oczu do konca nie zmywa, a moze to ja nie chce byc zbyt agresywna :-p

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi ta essence Misshy bardzo odpowiada - powoli zużywam miniaturkę i marzy mi się pełnowymiarowe opakowanie :)

    I nie gadaj, że masz mało zużyć, bo masz dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. hmm, chyba kupię w końcu tego Garniera, bo już mi zbrzydła Bioderma, jej gorycz i wieczne poszukiwanie promocji 1+1 :) a algi Bielendy (i nie tylko) są fe-no-me-nal-ne! cieszę się, że też je polubiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wcale nie jest tak mało! Poza tym zawsze możesz jeszcze nadrobić zużycia przed końcem roku :) Z Twoich 'śmieci' miałam jedynie micel z Garniera, który bardzo lubię, ale potwornie mi się znudził. Teraz dobijam jakieś resztki po mamie i zabieram się za mikołajkowy Oeparol :) Jestem bardzo ciekawa, czy nie podrażni moich oczu.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie, że niezłe zużycie! Podziwiam bo ja tylko kupuję a potem wszystko stoi:/ Z opisanym przez Ciebie kosmetyków znam bazę pod lakier Bio2 z Bella i również ją bardzo lubię. Cenię w niej to, że została stworzona na bazie naturalnych składników i nie w sobie tyle tej ,,chemii" co inne odżywki;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)


Proszę o kulturę wypowiedzi, komentarze obraźliwe oraz reklamowe będą usuwane.