NOTD: słoneczniki od Diora, czyli Dior Vernis 118 Acapulco

Cześć :)
Dziś chcę Wam pokazać bardzo letni, wakacyjny wręcz kolor lakieru. Dostałam go od mojego chłopaka w ubiegłe wakacje i od razu bardzo się polubilśmy :)
Mowa o lakierze Diora w odcieniu 118 Acapulco z letniej kolekcji 2012 roku. 


Lakier znajduje się w 10 ml kwadratowej buteleczce ze srebrną plastikową nakrętką z inicjałami projektanta. Nakrętka jest ściągana i wtedy pokazuje się nam czarny trzonek pędzeleka - fajny, wygodny patent. Sam pędzelek jest dość szeroki, ale nie przeszkadza to w aplikacji - trzeba jedynie uważać, żeby nie nabrać za dużo lakieru.


Aplikacja bezproblemowa, lakier nie zalewa skórek, ale jest gęstszy niż to zazwyczaj bywa - czytałam, że żółte kolory tak po prostu mają. Nakładany solo potrzebuje aż 4 warstw, żeby dać prawie pełne krycie [ jestem maniakiem na tym punkcie ;) ], więc ja tym razem zdecydowałam się położyć go na białą bazę.


Niestety, biała baza nie była najlepszym rozwiązaniem. Miałam tylko jeden biały lakier - jakiś staruszek z miniaturek H&M, który smużył niesamowicie, nakładał się beznadziejnie i nie chciał schnąć :(  Z tego powodu żółty Dior nie jest nałożony idealnie równo, a że jeszcze obydwa lakiery nie chciały ze sobą współpracować, widać białe końcówki [ zdjęcia robione 3 dnia po nałożeniu ].


Ostatecznie na paznokciach znajduje się warstwa Nail Tek Foundation II,  jedna warstwa biełego H&M [ który po całej przygodzie wylądował w koszu za karę ! ] i 2 warstwy Diora Acapulco + Seche Vite



Jak Wam się podoba taki wakacyjny lakier?
:)

Bo czasem po prostu trzeba, czyli kilka kwietniowych zrealizowanych zachcianek + nowości od Palmer's

Hej :)
Dziś mam Wam do pokazania kilka rzeczy, które same, przysięgam [ ! ] znalazły się u mnie :)
Czasem popełniam takie impulsywne zakupy - a bo przeczytałam u kogoś na blogu, a bo była promocja, a bo to nowość - trzeba wypróbować. Tez tak macie? :)



1. Odżywka pokrzywowa Anna, zamówiona na DOZie za 9,79 zł. Głupia ja - nie doczytałam, że to wcierka a nie odżywka i się zdziwiłam, że ma taką wodnistą konsystencję ;) Czeka w kolejce, bo na razie do skóry głowy stosuję olejek łopianowy z Green Pharmacy.

2. Krem do rąk Anida z woskiem pszczelim i olejem makadamia, również zamówiony na DOZie, cena 4,79 zł - użyłam już kilka razy na dłonie i powiem tyle: wiem, dlaczego jest wiecznie niedostępny! :) wypróbuję też do kremowania włosów.

3. Żel - krem łagodzący Be Beauty, z promocji Biedronkowych za 4,99 zł

4. Peeling enzymatyczny Lirene, z promocji Biedronkowych za 11,99 zł - użyłam na razie raz, rzeczywiście jest delikatny. Cieszę się, że zapłaciłam tak mało - we wszytkich innych drogeriach kosztuje ponad 16 zł...


5. Tony Moly Dear Me petite BB Cotton Cream - kupiony na ebay'u pod wpływem chwili, ładniutkiego opakowania i pozytywnych recenzji [ słusznych! ] za 21,59 zł [ 6,45 USD ], dostałam do niego próbki innych kremów BB [ akurat tych, które mam ochotę kupić :D ].

6. Inglot paleta 3 cieni + 3 cienie - poszłam po matowy miętowy kolor, ale sytuacja mnie przerosła i akurat przed shoppingiem dostałam premię w pracy, więc sami rozumiecie ;) wydałam na wszystko 49 zł [ cienie po 12 zł + paletka 13 zł ].


7. Flos - Lek, żel pod oczy ze świetlikiem i aloesem za 7,55 zł, bo poprzedni się skończył.

8. Szampon kolagenowy z olejkiem jojoba Bingo Spa, bo kończy mi się ostatni szampon, za 11,25 zł, miał idiotyczną aluminiową zakrętkę, zamieniłam na normalne zamykanie ze skończonego żelu pod prysznic ;)

9. Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy Palmers, bo skończył mi się krem pod oczy na noc, a ten ma bardzo bogaty skład [ masło kakaowe, masło shea, kokosowe, aloes ] no i nie było kremu z Decubal'a, na który polowałam. Kosztował 33,90 zł w Ziko.

Generalnie 4 z 9 rzeczy to uzupełnienie braków, więc chyba nie jest ze mną tak źle ;)


Na koniec chciałam Wam jeszcze napisać, że kupując krem pod oczy z Palmers, Pani z Ziko Dermo [ niektóre Ziko składają się z apteki i części Dermo, gdzie kupimy całą apteczną pielęgnację, zazwyczaj w bardzo fajnych cenach - jedna z moich ulubionych apteko - drogerii :) i panie bezproblemowo dają próbki, nie to co w Superpharmie, gdzie zawsze mówią, że nic nie mają, stojąc przy wpełnionych próbkami szufladach... ] powiedziała mi, że mój krem jest częścią nowej pielęgnacji twarzy, którą Palmers wprowadza.
Wzięłam ulotkę informacyjną do domu i powiem Wam, że zaciekawiło mnie kilka pozycji :) W skład dermokosmetyków do pielęgnacji twarzy Palmersa wchodzą:
- łagodzący krem do twarzy
- regeneracyjny przeciwzmarszczkowy kerm na noc
- krem do pielęgnacji twarzy na dzień z filtrem 15 SPF
- krem przeciwzmarszczkowy pod oczy [ mój! ]
- oczyszczający żel do twarzy
- delikatnie słuszczający peeling do twarzy


Znacie coś z moich nowości?
Lubicie zamawiać na DOZie? 
Zaciekawiła Was oferta Palmersa?